Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2013. Pokaż wszystkie posty

29 grudnia 2023

[KSIĄŻKA] "JEŹDZIEC MIEDZIANY" PAULLINA SIMONS

Są rzeczy gorsze niż śmierć.

Jeździec miedziany Paullina Simons

 

O Paullinie Simons i Jeźdźcu miedzianym zawsze było głośno. Można powiedzieć, że przez całe życie słyszałam, jaka ta historia jest poruszająca i trzymająca w napięciu. W większości czytałam wyłącznie pozytywne opinie, ludzie wręcz rozpływali się nad tą lekturą. Nie mogłam się jednak przełamać, aby przeczytać Jeźdźca miedzianego, jedną z ulubionych książek mojej mamy. Po jakimś czasie zaczęłam znajdywać także negatywne recenzje powieści, w których czytelnicy wytykali wiele nieścisłości, a czasami wręcz głupot. Wreszcie postanowiłam, że warto zobaczyć, co kryje w sobie opowieść o Tatianie i Aleksandrze.

Mnogość dobrych słów i opis na okładce sugerują, że będzie to wciągająca historia o niełatwej miłości w czasach II wojny światowej. Interesujące było dla mnie to, że fabuła nie dzieje się w Polsce, a w Rosji i nie dotyczy w żadnej mierze Polaków – takich historii znam wiele – a mieszkańców Peterburga (nazywanego wówczas Leningradem). Oczywiście w głównej mierze Tatiany i Aleksandra (wszak to historia o ich miłości), ale także innych Rosjan, którzy zamieszkiwali w tamtych czasach miasto. Niemniej jednak według blurbu najważniejsza jest miłość między bohaterami i trudności, z jakimi muszą się zmierzyć, aby być razem. Czy to jednak w tamtych czasach możliwe?

Nie jest ani trochę przekonana, że ta historia mogłaby się wydarzyć naprawdę nawet w najmniejszym stopniu. Absurd goni absurd, a napędzany jest jeszcze bardziej przez infantylny, dziecinny język, jakim posługuje się autorka. Czułam się, jakbym czytała internetowe opowiadanie nastolatki. Brakowało mi nie tylko ładnego słownictwa, które mogłoby potwierdzić, że nasza Tatiana dorosła, lecz także dojrzałego stylu, który tworzyłby klimat. W dużej mierze to właśnie język sprawiał, że Tatiana i Aleksander wydawali się okropnie dziecinni i niedojrzali. Myślę, że gdyby wypowiadali się, jak na dorosłych ludzi przystało, ich rozmowy nie wydawałyby się błahe i głupie, bo wszak ich problemy nie były bezpodstawne (no, zależy jakie). Jedynym plusem tej sytuacji było to, że zarówno zdania, jak i akapity były dość krótkie i lektura szybko mija. Niby siedemset stron, a czułam, jakby to było ledwie czterysta.

Paullina Simons próbuje ukazać miłość na tle tragicznych czasów, jednak nie udaje jej się to tak dobrze, jak wielu innym autorom poruszającym podobny temat. O wojnie czytałam chyba wyłącznie z perspektywy Polaków i Żydów, więc o oblężeniu Leningradu wiedziałam niewiele. Może dlatego opis głodu do mnie trafił. Niemniej jednak, gdy porównałam go z opisami II wojny światowej w polskiej literaturze, zdecydowanie czegoś mi zabrakło. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę Medaliony Zofii Nałkowskiej, które czytałam jeszcze zanim poszłam do liceum, a które na trwałe wyryły mi się w pamięci. Tutaj po prostu ten głód był. Śmierć kolejnych osób nie poruszała mnie, nawet jeśli były one bliskie głównej bohaterce. Ten problem nie został pogłębiony. Chwilę czytamy o zimnie, głodzie, szaleństwie, a za chwilę wkracza Aleksander (święty Aleksander, który nie ma nic do stracenia – oprócz Tatiany) i wszystko jest w porządku. Bardzo się to rzuca w oczy, bo w drugiej połowie książki czytamy o sielskim życiu przepełniony erotycznymi doznaniami. Myślę, że jeśli nie jesteśmy w stanie czegoś opisać, nie powinniśmy się tego podejmować.

Nie wiem, na ile wydarzenia opisane w książce są prawdziwe, ale niektóre sytuacje wydawały mi się wręcz nieprawdopodobne. Aleksander, żołnierz biorący udział w niebezpiecznych operacjach wojskowych, wydaje się niewzruszony, a głód, którego doświadczyła Tatiana, szybko odpływa w niepamięć (nie, to wcale nie były lata…). A najśmieszniejsze w tym wszystkim było przywiązanie Tatiany do starszej siostry, Daszy, i jej poświęcenie, by siostra, również zakochana w Aleksandrze, nie dowiedziała się o ich romansie – nota bene romansie, który trwał miesiącami, po kryjomu, mimo tego, że oficjalnie Aleksander i Dasza byli parą!

Z czego tak właściwie składa się ta książka? Z absurdu, głupoty, infantylności i kłamstwa. I wcale nie chodzi mi o to, jakoby książka była stekiem bzdur – po prostu bohaterowie kłamią niemal bez przerwy.

Myślę, że gdyby nie to, że moja mama uwielbia tę książkę i że szybko się ją czyta, porzuciłabym ją w połowie, aby się nie męczyć. Nie wiem nawet, czy w przyszłym roku sięgnę po dalsze losy Tatiany i Aleksandra. Obawiam się, że ilość tragedii, jakie ich spotykają, może mnie przerosnąć.

13 lutego 2023

[KSIĄŻKA] "INNE ZASADY LATA" BENJAMIN ALIRE SÁENZ

Czasami jedyne, co musisz zrobić, to powiedzieć ludziom prawdę. I tak ci nie uwierzą.

Inne zasady lata Benjamin Alire Sáenz

 

Inne zasady lata to książka współcześnie znana raczej pod tytułem Arystoteles i Dante poznają tajemnice wszechświata. I trzeba przyznać, że oba tytuły jak najbardziej pasują, bo zarówno hasło inne zasady lata, jak i motyw poznawania wszechświata pojawiają się w książce.

Ja swoje wydanie kupiłam gdzieś krótko po premierze w Polsce, przynajmniej tak mi się wydaje. To były jeszcze czasy, kiedy z ciekawością czytałam książki o tematyce LGBT, więc i obok tej nie mogłam przejść obojętnie.

Niestety, los tak chciał, że odłożyłam ją na naprawdę długi czas (prawie 10 lat!) i zarówno moje perspektywy, jak i oczekiwania co do literatury się zmieniły. Nie wiecie, jakie było moje zdziwienie, gdy zorientowałam się, że ta książka (pod tym tytułem i w tej wersji okładkowej) to tak naprawdę ta sama opowieść i Arystotelesie i Dantem, która obecnie jest szalenie popularna! I przez chwilę przeszło mi przez myśl: Wow, Morrigan, patrz, jakiego masz nosa!

A potem przyszło rozczarowanie.

Ta książka jest szczerze naiwna! Chociaż porusza dość trudny temat – homoseksualizmu nastolatków w latach 90. XX wieku – miałam wrażenie, że czytam o dziesięciolatkach… Wiecie, jestem już dość stara, swoje nastoletnie życie mam za sobą, ale jak można wprowadzić tak dziecinne, infantylne dialogi i udawać, że tak mówią chłopcy w tamtych czasach? To nie był problem wyłącznie rozmów bohaterów, lecz także ich przemyśleń. Niby dojrzali jak na swój wiek, ale ich język utrzymuje się od kilku lat na tym samym poziomie. Dlatego też całej historii zabrakło tego, co mogłoby ją spoić w całość.

Zawsze lubię, gdy autor zręcznie, między wierszami, pokazuje nam, jak i dlaczego ewoluowała relacja między bohaterami. Jest to najważniejszy element całej akcji. Tutaj niby jest jakiś… kontakt między bohaterami, ale wszystko jest opisane tak niezręcznie, bez żadnego pogłębienia, że historia jest płaska i nie widać rozwoju miłości między Dantem a Arystotelesem. To nie jest ten typ książki, w którym czytelnik w pewnym momencie sobie myśli: A, to tu! Przełom!, to historia, która informuje czytelnika: Patrz, teraz, to już miłość! Ja nie czułam żadnej chemii między bohaterami. Wyjaśnienia również do mnie nie przemówiły.

Jestem zirytowana. Relacją głównych bohaterów, ich relacjami z innymi bohaterami czy też wszelkimi dialogami w tej książce. Wyrosłam? Nie mój klimat? Nie mój styl? Zapewne. Oczekiwałam czegoś znacznie lepszego po tych wszystkich zachwytach i pozytywnych opiniach. Myślałam, że wbije mnie w fotel, poruszy jakieś emocje. Na pewno nie jest to dla osób, które potrzebują czegoś więcej – akcji (tak naprawdę tutaj za dużo się nie dzieje…, nawet dramatyczne wydarzenia opisane są zdawkowo), emocji (przemyślenia głównego bohatera w żaden sposób nie rozbudzają w nas uczuć, nie skłaniają do zastanowienia się), opisów (zastanawiam się, czy cokolwiek zostało tu jakkolwiek opisane) – nie powinny mieć za dużych oczekiwań. 

W swojej czytelniczej karierze przeczytałam naprawdę wiele zarówno książek, jak i internetowych opowiadań o tematyce LGBT i bez wahania stwierdzam, że są znacznie lepsze historie miłosne poruszające tę problematykę, w której bohaterowie są ludźmi z krwi i kości, a pisarze przepięknie oddają ludzkie emocje i ukazują, jak ewoluuje relacja i budzi się uczucie.