Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2011. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2024

[KSIĄŻKA] "WIĘZIEŃ NIEBA" CARLOS RUIZ ZAFÓN

Są ludzie, którzy mają w zwyczaju uśmiechać się przesadnie, kiedy zbiera im się na płacz.

Więzień nieba Carlos Ruiz Zafón

Seria Cmentarz Zapomnianych Książek ma w sobie coś takie, że mimo mieszanych uczuć po przeczytaniu Gry anioła, nie mogłam się powstrzymać przed przeczytaniem trzeciego tomu – Więźnia nieba. I teraz czuję, że powinnam jak najszybciej poznać zakończenie tetralogii – Labirynt duchów. Pech chciał, że na razie tej książki nie mam…

Naprawdę Więzień nieba to kawał dobrej literatury, szczególnie ze względu na to, że łączą się tutaj losy większości bohaterów, których poznaliśmy we wcześniejszych tomach – całej rodziny Sempre (Sempre’ów? nie jestem pewna wymowy i odmiany), Davida Martina, Fermina Romera de Torresa… Na kartach książki pojawiają się też nowi bohaterowie – równie barwi jak ich poprzednicy.

Trzeci tom skupia się na historii Fermina, który jak się okazuje, wcale nie tak przypadkowo trafił na ulice Barcelony w pobliżu księgarni Sempre i Synowie. Punktem wyjścia do opowieści jest jego ślub z Bernardą. Wydaje się, że Fermin ma wątpliwości, czy na pewno powinien się żenić, a Daniel, jego wierny przyjaciel, postanawia mu pomóc. Żeby jednak to zrobić, musi wysłuchać historii życia Fermina i poznać jego wszystkie sekrety. Także te, które bezpośrednio łączą się z przeszłością rodziny Sempre. Gdy Fermin obnaża się całkowicie, Daniel poznaje bolesną prawdę, z którą ciężko mu się pogodzić.

Ta książka składa się z dwóch części, a właściwie dwóch płaszczyzn czasowych. Główna fabuła toczy się w latach 1957–1958 (plus epilog – 1960) i jest kontynuacją historii znanej z Cienia wiatru. Narratorem jest Daniel Sempre, już dorosły chłopak, który ożenił się z ukochaną Beą i razem wychowują syna Juliana. Pewnego dnia w księgarni pojawia się tajemniczy mężczyzna, który zostawia wiadomość dla Fermina. To przede wszystkim przez niego Fermin decyduje się opowiedzieć o swojej przeszłości. I to jest właśnie druga płaszczyzna czasowa. Obejmuje ona lata 1939–1940, czyli czas, który Fermin w większości spędził w więzieniu oraz wzmianki o tym, jak Fermin poznał Daniela i jego ojca i zamieszkał razem z nimi.

To, co jest niesamowite w tej serii, to to, że te płaszczyzny bez przerwy się przenikają i dzięki opowieści Fermina otrzymujemy również kontynuację Gry anioła i dowiadujemy się o pewnym niewspomnianym w drugim tomie epizodzie z życia Davida Martina – jego pobycie w więzieniu. Niezmiernie się ucieszyłam, że chociaż trochę wyjaśnili nieścisłości z Gry anioła. Wtedy nie wiedziałam, co jest prawdą, a co fikcją. Wydawało mi się, że David ma urojenia i całą opowieść sobie wyobraził. Czy tak jest? Odpowiedź można znaleźć w trzecim tomie! Podobnie jest z postacią Isabelle, czyli matką Daniela i przyjaciółką Martina. Dowiadujemy się o niej więcej i możemy zobaczyć, jak spędziła ostatnie miesiące życia. Tutaj wyjaśnia się też, dlaczego inspektor Fumero ścigał Fermina, wydawałoby się, bez powodu.

Klimatycznie historia trzyma poziom, jednak nie zaskakuje tak jak pierwszy tom. Mam wrażenie, że klimat stał mi się już tak bliski, że po prostu nie zwracam na niego aż takiej uwagi. Ach, jeszcze warto wspomnieć o wszelkich cytatach – toż to jest skarbnica mądrości! Oczywiście można znaleźć też te zabawne, ale warte zapamiętania zdania, jednak wiele po prostu przekazuje życiowe prawdy.

Ten tom zakończył się w taki sposób, że wręcz nie mogę doczekać się, aż poznam zakończenie historii. Wprawdzie w Cieniu wiatru jest co nieco informacji o przyszłości – krótka wzmianka o 1966 roku – jednak wciąż jest luka czasowa i brakuje informacji o tym, co działo się między 1958 a 1966. A na pewno dużo!

20 stycznia 2024

[KSIĄŻKA] "CZAROWNICA" DEBORAH HARKNESS

Są tylko dwie emocje, które rok po roku podtrzymują obroty tego świata. Jednym jest strach. Drugim pożądanie.

Czarownica Deborah Harkness

To jedna z tych książek, które dawno temu dostałam w prezencie, a jeszcze nie zdążyłam ich przeczytać. Było mi aż wstyd, bo jednak już długi czas Czarownica (a także drugi tom, Tajemnica), stoją na mojej półce i się kurzą. Wreszcie zdobyłam się na odwagę i zabrałam się za lekturę.

Pamiętam, że zawsze podobała mi się okładka (ale niestety po tylu latach grzbiet nieco wyblakła), ale fabuła już nie do końca mnie przekonywała. Lubię fantastykę, magię, czary, ale chyba bardziej w stylu „Harry’ego Pottera” lub „Władcy pierścieni”. W Czarownicy główną bohaterką jest Diana Bishop, doktor historii. Pochodzi ona z potężnej, wielopokoleniowej rodziny czarownic i czarodziejów, jednak nie chce mieć z magią nic wspólnego. Kobieta obawia się swoich mocy i stara się z nich nie korzystać i ukrywać je. Jak to jednak w takich książkach bywa, okazuje się, że ma ona ogromną moc magiczną i niezwykły talent, dlatego pewnego dnia, gdy czyta kolejne manuskrypty w oksfordzkiej Bibliotece Bodlejańskiej, w jej ręce trafia zaklęta księga czarownic. Co istotne, jest to księga uznawana za zaginioną. To wydarzenie jest momentem przełomowym dla Diany – od tej chwili jej życie nie będzie już normalne, a udawanie zwykłego człowieka stanie się niemożliwe.

Podchodziłam sceptycznie do tej historii, ale w ostatecznym rozrachunku muszę przyznać, że książka nie była zła. Moim zdaniem świat jest opisany dość klarownie i nie ma większych błędów fabularnych. Problemem Czarownicy jest to, że jest to lektura po prostu nudna. Dzieje się w niej niewiele, większość akcji toczy się w bibliotece, czasami w domu Diany lub okolicach. Fabuła rozkręca się dopiero pod koniec, kiedy coś zaczyna się dziać i kolejne rozdziały nie opierają się tylko na rozmowie. Tak, to na pewno przegadana książka. Ani opisy, ani dialogi niewiele nowego wnoszą do fabuły. Bohaterka wielokrotnie robi to samo i nic głębszego z tego nie wynika.

Tematem przewodnim tej historii jest zaginiona księga, która jest poszukiwana przez wszystkie magiczne stworzenia. Tak naprawdę nie wiemy, co w niej jest, ponieważ Diana, przerażona możliwością zetknięcia się z magią, bardzo szybko oddaje manuskrypt. Ta księga została zaklęta przez potężne czarownice tak, aby nikt nie mógł jej znaleźć i odczytać – prawdopodobnie dlatego, że zawiera silnie strzeżone tajemnice (według niektórych są to informacje o tym, jak powstały różne magiczne stworzenia lub jak je zabić). I tak naprawdę wokół tego jest cała afera, jako że Dianie – jako jedynej – udało się księgę odnaleźć, teraz wszystkie magiczne istoty gromadzą się wokół niej, aby mieć szansę przejąć księgę.

Jednym z takich bohaterów m=jest Matthew Clairmont, wiekowy wampir. Zbliża się do młodej czarownicy, aby zdobyć informacje o manuskrypcie. Jest jednocześnie jej prześladowcą (śledzi ją niemal zawsze i wszędzie) i wybawicielem (dba, aby żaden demon czy zły czarodziej nie zrobili jej krzywdy). Spędzają ze sobą bardzo dużo czasu i chociaż początkowo nie są do siebie miło nastawieni, z czasem zaczyna się rodzić między nimi uczucie. Mam wrażenie, że gdyby nie ono, akcja w tej książce dalej stałaby w miejscu.

Historia miała bardzo duży potencjał, jednak autorka nie wykorzystała go, bardzo lakonicznie opisując magiczny świat i prawdy nim rządzące. Czuję, że zostałam z niczym. Niby czasami pojawia się magia, ale to nie wokół niej toczy się intryga, więc niewiele dowiedziałam się o fantastycznym świecie i działaniu magii. Jest to trochę dziwne, bo przecież sama Diana niewiele wie na ten temat i dopiero się uczy.

Jak tak teraz myślę – a trochę od przeczytania tej książki minęło – prawie nic z tej historii nie pamiętam! Utkwił mi w głowie wątek romantyczny i zakończenie (swoją drogą – też urwane w połowie. I chyba tylko z tego powodu rozważam przeczytanie drugiego tomu. Obawiam się jednak, że znowu będzie mnie nudzić i, nie daj Boże, będę przysypiać! A przecież całość ma cztery, a nie dwa tomy…