Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THRILLER. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą THRILLER. Pokaż wszystkie posty

18 lutego 2024

[KSIĄŻKA] "ZERO" MARC ELSBERG

Wielkie portale internetowe manipulują informacjami, udostępniając wybrane treści w określony sposób. Tym samym oddziałują na postępowanie ludzi..

Zero Marc Elsberg

Żyjemy w czasach, w których nikogo nie dziwi, że z każdej strony otaczają nas nowoczesne technologie świadczące o ogromnym postępie technicznym. Jesteśmy wręcz od nich uzależnieni. Mamy w domach telewizory, laptopy, inteligentne lodówki. Korzystamy z tabletów i czytników. Nie rozstajemy się z telefonami. Nawet informacji szukamy w internecie, a nie w słowniku czy encyklopedii. Wiele osób pisze wyłącznie na komputerze, spotkania zapisuje w internetowym kalendarzu i prowadzi spotkania online. Czy nie udostępniamy w sieci zbyt wielu informacji o sobie? Co, jeśli ktoś wykorzystuje te wiadomości do własnych celów? Czy dalej jesteśmy bezpieczni? Na te i na inne pytania możemy znaleźć odpowiedzi i Zero, drugiej po Blackout książce wydanej w Polsce.

Chociaż fabuła dzieje się przede wszystkim w Londynie, na początku przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, gdzie jesteśmy świadkami ataku na prezydenta przebywającego na polu golfowym. Nie jest to jednak napad z pistoletem w ręku, a… dronem. Prezydent Stanów Zjednoczony został zaatakowany przez dron kontrolowany przez grupę tajną organizację nazywającą się ZERO. Jej celem jest pokazanie, że w obecnym świecie nikt nie jest bezpieczny. Drugim ważnym wątkiem jest zabójstwo młodego mężczyzny, który korzystał z inteligentnych okularów. Czy to one są przyczyną jego śmierci? Dziennikarka Cynthia Bonsath, która niezbyt lubi się z nowoczesną technologią, postanawia odkryć prawdę. Podczas swojego śledztwa natrafia na nowoczesną, bardzo popularną platformę – Freemee, która zbiera informacje o użytkownikach, obiecując im, że dzięki temu ich życie będzie lepsze – staną się bogatsi, poprawią swoje zdrowie, osiągną to, co wydawało się zbyt odległe. Z czasem w głowie czytelnika rodzą się kolejne pytania. Czy taki postęp technologiczny jest bezpieczny? Kim jest ZERO? Jaki jest ich cel? W jaki sposób funkcjonuje Freemee? Kto odpowiada za zabójstwa?

Historia Cynthi Bonsath nie jest prosta i nudna. W jej życiu naprawdę wiele się dzieje i chociaż ona sama tego nie chce, zostaje wplątana w wojnę między wielkimi gigantami. Bardzo mi się spodobało, że jest ona przedstawicielką starszego pokolenia, dla którego telefon nie jest całym światem i które potrafi poradzić sobie bez nowoczesnych technologii. Dzięki temu możemy spojrzeć na świat właśnie z perspektywy osoby postronnej, obserwatora, który i tak staje się w internecie rzeczą, której wartość wzrasta. Bohaterka na łamach powieści wiele przeżywa. Dzieje się tutaj naprawdę dużo, a Cythia mimo woli bierze w walce między dwoma organizacjami o przeciwnej hierarchii wartości.

Świat, w którym żyje główna bohaterka, to świat, w którym nikt nie jest anonimowy, w którym bez przerwy jesteśmy obserwowani i podsłuchiwani. Czy nadal możemy być sobą w tym świecie?

Ze względu na tematykę lektura jest naprawdę wciągająca, ponieważ autor kreśli bardzo udaną, ale też nie napawającą optymizmem wizję przyszłości. Jest to świat zdominowany przez nowoczesne technologię. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że młodzi ludzie chcą się rozwijać i doskonalić, a także nie widzą wad ani niebezpieczeństw wynikających z publikacji zbyt wielu informacji o sobie. Tak naprawdę nasza prywatność staje się towarem – im więcej zdradzimy, tym więcej będziemy mieć z tego korzyści. Niestety nie są świadomi tego, że poprzez różne aplikacji są jednocześnie kontrolowani i ciągle obserwowani. Nie musze przejmować się zastanawianiem się nad tym, czy dobrze się odżywiają, o której powinni iść spać, w co się ubrać lub czy ktoś jest godny zaufania. Smartwatch, telefon, a nawet inteligentne okulary chętnie udzielają porad, przez co wpływają na praktycznie każdy aspekt ludzkiego życia

 Wizja świata wykreowana przez Marca Elsberga jest bardzo niepokojąca. We wstępie i posłowiu zwraca uwagę na to, do czego nasz świat dąży. Jego uwagi są bardzo trafne, a warto zauważyć, że pisał tę książkę około dziesięć lat temu, gdy wszystko jeszcze powoli się rozwijało. I mimo że wciąż wiele przed nami, to już teraz powinniśmy obawiać się, co będzie dalej i czy wciąż będziemy istotami myślącymi samodzielnie i ceniącymi sobie prywatność.

Jedyne, czego mi w tej książce zabrakło, to mocnego zakończenia. Obecne wydaje mi się trochę mdłe w porównaniu do całej historii.

 

Uważam, że ta książka mogłaby być świetnymi lekturą dla młodych ludzi. Szokują, zwracają uwagę na aktualny problem, zmuszają do przemyśleń i inicjują dyskusję. Gdzie są granice naszej prywatności? Czy w dobie wszechobecnego internetu wciąż możemy mówić o prywatności?

14 lutego 2024

[KSIĄŻKA] "DEFEKT" OLGA KRUK

Wszystko, co robisz, ma długofalowe skutki. Dziś może ci się wydawać, że podjęta przez ciebie decyzja jest dobra, ale za tydzień, za rok, za dziesięć lat może się okazać, że to była najgorsza decyzja w twoim życiu.

Defekt Olga Kruk

Tym razem chciałabym opowiedzieć o książce mało znanej, a która pod względem tematyki nie odbiega od wielu wypromowanych w ostatnim czasie thrillerów. Defekt Olgi Kruk to jej debiutancka powieść, która ma w sobie wiele z thrillera i powieści psychologicznej, ale raczej niewiele z kryminału. Nie planowałam czytać tej książki, znalazłam ją przypadkiem. Zainteresował mnie tytuł, a że jest to krótka lektura, to szybko się z nią uwinęłam. Muszę przyznać, że autorce bardzo dobrze wyszło wykreowanie głównej bohaterki i jednocześnie narratorki.

Opis na okładce jest naprawdę intrygujący. Morderstwo, obsesja, prześladowanie.  Historia zaczyna się od wspomnienia – Liwia, główna bohaterka, znajduje w kuchni swojego męża, Ariela, z nożem wbitym w klatkę piersiową. Wtedy jej świat się wali – traci ukochanego i zostaje sama z około rocznym (tak mi się wydaje) dzieckiem. Nie może czuć się bezpieczna, ponieważ morderca wciąż ją obserwuje i prześladuje. Teraz musi sama zmierzyć się z problemami, demonami przeszłości i zadbać o siebie i syna Doriana.

Historię poznajemy z perspektywy Liwii, co z jednej strony jest bardzie fajnym zabiegiem, bo odczuwamy strach i napięcie towarzyszące kobiecie, a z drugiej bardzo denerwujące, bo Liwia nie jest postacią, którą łatwo polubić. Mnie bardzo, ale to bardzo irytowała. Jej zachowania i reakcje na wydarzenia były chwilami absurdalne. Zastanawiałam się, czemu ta kobieta nie jest jeszcze w szpitalu psychiatrycznym. Męczyły mnie jej opowieści, zwłaszcza trudno było mi się skupić, gdy wydarzenia teraźniejsze mieszały się ze wspomnieniami, szczególnie rozmowami.

Początkowo opowieść bardzo się wlecze. To, co mogłoby zostać napisane na kilku stronach, ciągnie się na kilkanaście, a akcja wcale nie posuwa się do przodu. Dopiero gdzieś w drugiej połowie książki fabuła nabiera odrobiny tempa, chociaż i to nie pasuje mi do kryminału. Najgorsze jest to, że to nawet nie jest powieść psychologiczna! Wprawdzie autorka porusza temat wyparcia przez świadomość ciężkich chwil czy obsesji, jednak jest to tylko namiastka.

Nie odczułam żadnych pozytywnych uczuć w stosunku do bohaterów. Liwia, Ariel, Konrad, Edyta… Nikt nie przypadł mi do gustu. Wszyscy postępowali nieracjonalnie i słono zapłacili za swoje działanie. To, co dzieje się na końcu, było bardziej śmieszne niż przerażające. Może gdyby wszystko było opowiedziane z perspektywy wszechwiedzącego narratora, odebrałabym historię inaczej. Wtedy nawet chętnie poznałabym dalsze losy bohaterów! Ewentualnie może skusiłabym się na kontynuację, gdyby był to portret psychologiczny Liwii.

Autorka świetnie się nami, czytelnikami, bawi. Podsuwa mnóstwo mylnych tropów, kluczy między tajemnicami z przeszłości i niczego nie mówi wprost. Byłam wręcz zaskoczona tym, jak dobrze udało jej się ukryć przed czytelnikami prawdę, a nie było to najłatwiejsze. Kilkukrotnie zdarzyło się (nawet u sławetnej Agathy Christie!), że sposób opowieści zepsuł całą zabawę. Miałam kilka hipotez, co tak naprawdę stało się w domu Ariela i Liwii i na to, kto prześladuje kobietę, ale jakoś od początku wiedziałam, jaka jest prawda. Nie jest to wina autorki, a raczej po prostu moje przeczucie.

Ta książka to debiut Olgi Kruk. Nie jest to zła książka, ale też chwilami męczyłam się, czytając o prześladowaniu Liwii. Myślę, że można by lepiej dopracować tę historię.

 

PS Bardzo spodobał mi się tytuł – po przeczytaniu książki, wiemy, o jakim defekcie mówi autorka i nie można nie przyznać jej racji. Wszyscy mamy defekty, które czasami mogą utrudniać nam życie lub wręcz je niszczyć. Liwia też ma defekt, którego jest świadoma. I to on nie pozwala jej normalnie funkcjonować w świecie. Powinniśmy walczyć z tym, co sprawia, że nie odnajdujemy się w świecie lub jesteśmy toksyczni.

23 czerwca 2023

[SERIAL] "SZADŹ" ANNA KAZEJAK

Dzieci alkoholików nie znoszą alkoholizmu, a potem same w niego wpadają. Taka dziwna strona naszej osobowości.

Szadź Igor Brejdygant

 

W ostatnim czasie niewiele oglądam filmów czy seriali europejskich. Mam wrażenie, że są słabe i jedyne, co zawierają, to przemoc, wulgaryzmy i seks. A do tego pokazują całą głupotę świata. Tak więc niewiele w nich wartości. Oczywiście uważam, że trzeba pokazywać również brzydotę i brutalność świata, jednak nie w takich ilościach – wszystko zaczyna się mieszać i niczym się nie wyróżnia.

Bardzo lubię natomiast podczytywać polskie kryminały, więc pewnego dnia stwierdziłam, że skoro i tak mam Playera, to dlaczego nie obejrzeć jakiegoś polskiego serialu kryminalnego? I tak padło na Szadź, chyba swego czasu dość popularny serial, który doczekał się trzech sezonów i jak się później dowiedziałam, gdy troszeczkę poszperałam, powstał na podstawie książki Szadź Igora Brejdyganta. I to był strzał w dziesiątkę! Nie wiem, czy mogłam trafić lepiej na sam początek. Chociaż minęło już sporo czasu od kiedy go oglądałam, dalej gdzieś we mnie siedzi.

Niesamowite w tej historii jest to, że od samego początku wiemy, kto jest tym złym, kto morduje niewinne kobiety, ale serial nadal jest wciągający. Tutaj nie chodzi przede wszystkim o odnalezienie zabójcy, a poznanie i zrozumienie jego motywów.

Zdecydowanie świetne role głównych bohaterów – Piotra Wolnickiego (Maciej Stuhr) i Agnieszki Polkowskiej (Agnieszka Popławska). To są takiego… prawdziwe i genialnie odegrane. Uwielbiałam sposób przedstawienia policjantki uzależnionej od alkoholu, a także wykształconego, kochającego męża i ojca, który ma w sobie wielką traumę, która doprowadza niemal do szaleństwa. Oczywiście warto też docenić pozostałych bohaterów, bez których nie byłoby tej historii, a szczególnie – Włodka Suzina (Mirosław Zbrojewicz), Tomasza Mrówca (Bartosz Gelner), Moniki Wolnickiej (Anna Cieślak), Eweliny Wrońskiej (Karoliny Gorczycy) i Lili Pelc (Anna Ilczuk).

Serial ten na pewno ma wielu przeciwników. Krytykowana jest fabuła czy gra aktorska, ale ja mam wrażenie, że to troszeczkę kwestia nastawienia. To, czym się otaczamy, ma decydujący wpływ na nasze oceny. Muszę się zgodzić z tym, że aktorzy w polskich serialach grają zupełnie inaczej niż w amerykańskich, a całkowicie odmiennie niż w azjatyckich, ale to nie znaczy, że grają źle. Według mnie postacie zostały odegrane prawidłowo, czasami lepiej, czasami gorzej, jednak tak, że można wczuć się w role. To, co ja dostrzegłam jako błąd, to niektóre rozwiązania fabularne – niezbyt trafne, udane czy sensowne. Jednak jak patrzę na to, co się dzieje filmach i serialach z innych krajów, dostrzegam, że wszędzie zdarzają się błędy fabularne – niejednokrotnie bardzo głupie.

 Trzy sezony są pełne napięcia – morderca już prawie został złapany, ale jednak udaje mu się uciec i uniknąć sprawiedliwości. Powoli też zostają odkryte wszystkie karty, więc do samego końca jesteśmy głodni wyjaśnień. Chociaż seria ma swoje wady, uważam, że to dość dobra pozycja, aby spędzić wieczór.

11 stycznia 2023

[KSIĄŻKA] "SEKRETNE ŻYCIE PISARZY" GUILLAUME MUSSO

 

Powieść to emocja, a nie intelekt. Ale żeby wzbudzić emocje trzeba ich najpierw samemu doświadczyć. Musisz fizycznie odczuwać emocje, które przypisujesz bohaterom. Wszystkim bohaterom: dobrym i złym.

Sekretne życie pisarzy Guillaume Musso

Guillaume Musso to jeden z moich ulubionych pisarzy. Od kiedy go poznałam, przeczytałam większość jego książek. Zrobiłam sobie jednak przerwę, która trwała… prawie kilka lat. W międzyczasie zdążyłam przeczytać Dziewczynę z Brooklynu, ale był to tak naprawdę drobny epizod, a nie żaden powrót do twórczości Musso.

Wspominam jego książki jako dość lekkie, obyczajowe, czasami z elementami nadprzyrodzonymi. Nie miały one zbyt wiele wspólnego z kryminałem czy thrillerem. Skupiały się raczej na relacji między ludźmi, przeznaczeniu, szczęściu. Uważam, że ta książka jest zupełnie odmienna od reszty, czym autor zrobił mi miłą niespodziankę.

Największy problem miałam zdecydowanie z początkiem, jakby nie pasował do tego, czego oczekiwałam, ponieważ – po przybliżeniu nam głównej postaci, pisarza Nathana Fawlesa, autor opowiada o mężczyźnie, który również chciałby zostać pisarzem i przyjeżdża na wyspę, aby spotkać się ze swoim mistrzem. Cała akcja rozkręca się dopiero w chwili, gdy dowiadujemy się o znalezionych na plaży zwłokach kobiety. I muszę przyznać, że o ile początek nie był zbyt wciągający – jakoś z trudem przychodziło mi połączenie wydarzeń z pierwszych stron z opisem z okładki – o tyle gdy pojawił się motyw zbrodni, przepadłam.

To naprawdę dziwne uczucie, wrócić po kilku latach do twórczości lubianego autora i zobaczyć, jak zmienił się jego warsztat, koncepcje na fabułę czy zaskakiwanie czytelnika. Na początku jego książki nie były thrillerami czy kryminałami, więc jestem zaskoczona tym, jak autor poprowadził akcję tej niezwykle smutnej historii – trochę skomplikowanej, trochę uwikłanej w politykę i przeszłość.

Niezaprzeczalnie warto docenić to, że Musso nie zdradza się ze swoimi planami i nie jest łatwo domyślić się, jak się skończy historia ani jakie są powiązania między wszystkimi bohaterami. Często naprowadza nas na jakiś trop, aby potem gwałtownie zmienić kierunek wydarzeń, dzięki czemu czytelnik dłużej pozostaje w nieświadomości całej intrygi. Dobrym zabiegiem było wprowadzenie, oprócz narracji trzecioosobowej, pierwszoosobowej narracji Raphaela, fana Nathana Fawlesa, który nie był w przeszłości związany z innymi bohaterami, więc zarówno on, jak i my, czytelnicy, dowiadujemy się wszystkiego wraz z rozwojem fabuły. Historię poznajemy dzięki przemyśleniom głównego bohatera, pisarza, który z jakiegoś powodu przestał pisać, a także jego rozmowom z innymi bohaterami, ale należy wiedzieć, że niełatwo od Nathana Fawlesa wyciągnąć informacje, a jedynie on wie, co tak naprawdę się wydarzyło i dlaczego, więc na rozwiązanie zagadki musimy czekać prawie do ostatnich stron…

Spodobała mi się książka, chociaż długo czekała na swoją kolej. Nie wiem, czy jest to najlepszy wstęp do zapoznania się z twórczością francuskiego pisarza, jednak wiem, że na pewno nie zniechęca – ja z pewnością niedługo doczytam pozostałe tomy, które mam jeszcze na półce, i kupię kolejne, które dopiero wyjdą. 

Morał z książki? Każdy ma prawo do swojego własnego – prywatnego i sekretnego – życia. Nawet pisarze. Nie powinniśmy chcieć się o nich dowiedzieć więcej, niż chcą nam powiedzieć.