Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KATARZYNA OKRASKO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KATARZYNA OKRASKO. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2024

[KSIĄŻKA] "WIĘZIEŃ NIEBA" CARLOS RUIZ ZAFÓN

Są ludzie, którzy mają w zwyczaju uśmiechać się przesadnie, kiedy zbiera im się na płacz.

Więzień nieba Carlos Ruiz Zafón

Seria Cmentarz Zapomnianych Książek ma w sobie coś takie, że mimo mieszanych uczuć po przeczytaniu Gry anioła, nie mogłam się powstrzymać przed przeczytaniem trzeciego tomu – Więźnia nieba. I teraz czuję, że powinnam jak najszybciej poznać zakończenie tetralogii – Labirynt duchów. Pech chciał, że na razie tej książki nie mam…

Naprawdę Więzień nieba to kawał dobrej literatury, szczególnie ze względu na to, że łączą się tutaj losy większości bohaterów, których poznaliśmy we wcześniejszych tomach – całej rodziny Sempre (Sempre’ów? nie jestem pewna wymowy i odmiany), Davida Martina, Fermina Romera de Torresa… Na kartach książki pojawiają się też nowi bohaterowie – równie barwi jak ich poprzednicy.

Trzeci tom skupia się na historii Fermina, który jak się okazuje, wcale nie tak przypadkowo trafił na ulice Barcelony w pobliżu księgarni Sempre i Synowie. Punktem wyjścia do opowieści jest jego ślub z Bernardą. Wydaje się, że Fermin ma wątpliwości, czy na pewno powinien się żenić, a Daniel, jego wierny przyjaciel, postanawia mu pomóc. Żeby jednak to zrobić, musi wysłuchać historii życia Fermina i poznać jego wszystkie sekrety. Także te, które bezpośrednio łączą się z przeszłością rodziny Sempre. Gdy Fermin obnaża się całkowicie, Daniel poznaje bolesną prawdę, z którą ciężko mu się pogodzić.

Ta książka składa się z dwóch części, a właściwie dwóch płaszczyzn czasowych. Główna fabuła toczy się w latach 1957–1958 (plus epilog – 1960) i jest kontynuacją historii znanej z Cienia wiatru. Narratorem jest Daniel Sempre, już dorosły chłopak, który ożenił się z ukochaną Beą i razem wychowują syna Juliana. Pewnego dnia w księgarni pojawia się tajemniczy mężczyzna, który zostawia wiadomość dla Fermina. To przede wszystkim przez niego Fermin decyduje się opowiedzieć o swojej przeszłości. I to jest właśnie druga płaszczyzna czasowa. Obejmuje ona lata 1939–1940, czyli czas, który Fermin w większości spędził w więzieniu oraz wzmianki o tym, jak Fermin poznał Daniela i jego ojca i zamieszkał razem z nimi.

To, co jest niesamowite w tej serii, to to, że te płaszczyzny bez przerwy się przenikają i dzięki opowieści Fermina otrzymujemy również kontynuację Gry anioła i dowiadujemy się o pewnym niewspomnianym w drugim tomie epizodzie z życia Davida Martina – jego pobycie w więzieniu. Niezmiernie się ucieszyłam, że chociaż trochę wyjaśnili nieścisłości z Gry anioła. Wtedy nie wiedziałam, co jest prawdą, a co fikcją. Wydawało mi się, że David ma urojenia i całą opowieść sobie wyobraził. Czy tak jest? Odpowiedź można znaleźć w trzecim tomie! Podobnie jest z postacią Isabelle, czyli matką Daniela i przyjaciółką Martina. Dowiadujemy się o niej więcej i możemy zobaczyć, jak spędziła ostatnie miesiące życia. Tutaj wyjaśnia się też, dlaczego inspektor Fumero ścigał Fermina, wydawałoby się, bez powodu.

Klimatycznie historia trzyma poziom, jednak nie zaskakuje tak jak pierwszy tom. Mam wrażenie, że klimat stał mi się już tak bliski, że po prostu nie zwracam na niego aż takiej uwagi. Ach, jeszcze warto wspomnieć o wszelkich cytatach – toż to jest skarbnica mądrości! Oczywiście można znaleźć też te zabawne, ale warte zapamiętania zdania, jednak wiele po prostu przekazuje życiowe prawdy.

Ten tom zakończył się w taki sposób, że wręcz nie mogę doczekać się, aż poznam zakończenie historii. Wprawdzie w Cieniu wiatru jest co nieco informacji o przyszłości – krótka wzmianka o 1966 roku – jednak wciąż jest luka czasowa i brakuje informacji o tym, co działo się między 1958 a 1966. A na pewno dużo!

25 lutego 2024

[KSIĄŻKA] "GRA ANIOŁA" CARLOS RUIZ ZAFÓN

- Źle pan wygląda - zawyrokował.
- Niestrawność - odparłem.
- A co panu zaszkodziło?
- Życie.

Gra anioła Carlos Ruiz Zafón

Krótko po skończeniu Cienia wiatru, zaczęłam lekturę drugiego tomu Cmentarza Zapomnianych Książek pt. Gra anioła. Spodziewałam się tak samo świetnej zagadki kryminalnej i klimatycznych opisów dawnej Barcelony. Trochę zaskoczyło mnie to, że fabuła niemal wcale nie dotyczy bohaterów z pierwszej części. Przynajmniej nie bezpośrednio, bo jak się wkrótce okazuje, w historii pojawiają się między innymi rodzice Daniela Sempre.

Gra anioła to historia Davida Martina, młodego mieszkańca Barcelony boleśnie doświadczonego przez los. W młodym wieku stracił rodziców i od tego czasu musiał radzić sobie sam. Poznajemy go w momencie, gdy pracuje jako dziennikarz w podrzędnej gazecie, ale dzięki przyjaźni z Pedrem Vidalem, znanym pisarzem, zmienia pracę i zaczyna pisać książkę w odcinkach. Niestety, nie pod swoim nazwiskiem. Postanawia to zmienić i decyduje się napisać dzieło swojego życia oraz wynajmuje piękny, stary, ale mroczną historią dom z wieżyczką, o którym zawsze marzył. Pewnego dnia w jego życiu pojawia się Andreas Corelli i oferuje mu fortunę w zamian za napisanie dla niego książki, której jeszcze nie było. Gdy David przystaje na ofertę mężczyzny, w jego życiu zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Czy David Martin na pewno jest bezpieczny?

Opis od razu intryguje. Kurczę, jakby mogło być inaczej, w końcu w środku mrocznej intrygi jest pisarz, a jak wiadomo, dla nas, czytelników, to jedna z najciekawszych postaci. Davida łatwo polubić. Cieszymy się razem z nim z jego osiągnąć i smucimy, gdy coś mu nie wychodzi. Facet wydaje się dość inteligentny, co widać także w jego rozmowach z Corellim na temat nowej książki.

Byłam bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej, jednak autor troszeczkę ociągał się z wprowadzeniem wątku kryminalnego. Spora część książki to było przydługie wprowadzenie, które i tak nie pozwala do końca zrozumieć reszty powieści. W pewnym momencie byłam ta skołowana, że zastanawiałam się, czy czegoś nie pominęłam albo czy czegoś źle nie zrozumiałam. Dodatkowo akcja rozwija się bardzo wolno. Większość książki opisuje zwykłe życie bohatera – i ewentualnie spotkania z Correlim – które nie obfituje w zbyt wiele zwrotów akcji. Fabuła nabiera prędkości dopiero wtedy, gdy David Martin uświadamia sobie, że został wplątany w serię dziwnych morderstw. Wtedy zaczyna się walka z czasem. Niestety, ze względu na ten brak proporcji zagadka nie jest tak interesująca, jakby mogła być. Ledwo się zaczyna, a już się kończy – odniosłam wrażenie, że w połowie wątku.

Cień wiatru miał według mnie bardziej klarowną fabułę, która stanowiła logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Wydarzenia, które po sobie następowały, bezpośrednio wynikały z siebie i mimo że niektóre wydawały się nieco przesadzone, nie brzmiały fantastycznie. W Grze anioła autor postanawia zmienić koncepcję i miesza czytelnikom w głowie – wplata w fabułę elementy, które wydają się nierealne, a wokół głównego bohatera dzieją się rzeczy co najmniej dziwnie. Bardzo żałuję, że Carlos Ruiz Zafón tym razem za wiele nam nie wyjaśnia, a zakończenie tak naprawdę zostawia nas z wielką niewiadomą. Do dziś nie wiem, jak mam rozumieć to, co wydarzyło się w epilogu. Chwilami też zastanawiam się, ile pojawiających się w tej części trupów to ludzie, którzy naprawdę nie żyją. Nie pojmuję (może kolejne tomy coś mi wyjaśnią), ile z tej historii wydarzyło się w rzeczywistości, a ile było wytworem chorego umysłu. Zdecydowanie fabuła pasuje do opowieści człowieka, który nie odróżnia jawy od snu. A może to był jeden wielki sen?

Mimo mojego małego rozczarowania, nie zamierzam porzucić tej serii i chciałabym ją jak najszybciej skończyć. Najnormalniej w świecie nie mogę doczekać się kontynuacji!

15 grudnia 2023

[KSIĄŻKA] "WŁADCY CZASU" EVA GARCÍA SÁENZ DE URTURI

 Neurolodzy twierdzą, że kiedy rozwiążesz jakąś zagadkę, w twoim mózgu wydziela się duża ilość dopaminy, która poprawia ci humor. Ja byłem uzależniony od tych momentów olśnienia.

Władcy czasu Eva García Sáenz de Urturi

 

Znakomite zakończenie Trylogii białego miasta. Te przenikające się światy… Jestem wręcz oczarowana. Nie da się opisać, jak bardzo zaangażowałam się w lekturę. Myślę, że autorka nie mogła tego wymyślić lepiej. Eva García Sáenz de Urturi zdecydowanie potrafi zaskoczyć.

Władcy czasu to bardzo klimatyczna opowieść, która pokazuje nam nie tylko współczesną Victorię (z jej wszystkimi tajemnicami i zakamarkami) i jej mieszkańców, lecz także ten średniowieczny gród, z którego wywodzą się ważni dla historii miasta ludzie. Tło historyczne zbudowane jest bardzo pieczołowicie i, mimo że nie wiem zbyt dużo o historii Hiszpanii, byłam sobie w stanie wyobrazić, jak wyglądało życie w grodzie i z jakimi problemami musieli się mierzyć mieszkańcy. To, jak pięknie opisana jest Victoria i okolice, sprawia, że aż ma się ochotę tam pojechać i na własnej skórze wszystko poczuć.

W tym tomie, tak jak i w poprzednich, poznajemy losy bohaterów z różnych czasów – tym razem naprawdę odległych. Głównym bohaterem wciąż pozostaje Unai Lopez de Alaya, znany pod pseudonimem Kraken, który prowadzi kolejne śledztwo – tym razem jednak chodzi o porwanie dwóch sióstr, a nie morderstwo. Przynajmniej do pewnego momentu, bo wkrótce zaczynają sypać się trupy. Jednakże brak tu jakiejkolwiek logiki czy powiązań, więc śledztwo przez długi czas stoi w miejscu. Jak się jednak wkrótce okazuje, tym, co te morderstwa łączy, jest pewna książka, która opowiada historię sprzed lat… I tutaj pojawia się drugi wątek, czyli historia hrabiego Diaga Veli, który powraca do swojego grodu po trudnej misji pod koniec XI wieku. Są to czasy niespokojne, a to, co zastaje w mieście, wcale nie mu się nie podoba. Wkrótce sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej, a życie staje się jeszcze trudniejsze.

Autorka zgrabnie prowadzi dwie linie fabularne, które bez przerwy się przenikają, ani nigdy całkowicie nie łączą i nie mieszają. To naprawdę wymaga wiele wysiłku! Pisarka dawkuje nam informacje, abyśmy tak szybko nie rozwikłali kryminalnej zagadki, a czasami wręcz nas zwodzi. Słyszałam wiele zarzutów dotyczących rozstrzału czasowego – prawie tysiąc lat! – jednak mnie w ogóle to nie przeszkadzało. Język pisarki jest niezwykle zgrabny, niezbyt skomplikowany, ale oddający klimat i emocje. To, że mogłam poznawać dwie historie, które miały kilka punktów stycznych, jednak w większości nie pokrywały się ze sobą, rozbudziło moją wyobraźnię.

Uwielbiam serię o Krakenie i jest mi niezmiernie przykro, że to koniec. Trzeba jednak przyznać, że wszystkie wątki zostały zamknięte. Unai i Alba podjęli bardzo ważne dla siebie, swojego związku i swoje dziecka decyzje, które zaskakują – raczej niewielu bohaterów kryminałów postępuje w ten sam sposób – jednak pokazują one, co było dla bohaterów ważne i podkreślają ich ludzką stronę. Szkoda mi tylko niektórych postaci i tego, jak zakończyła się ich historia – ale świadczy to o tym, że zostały one przedstawione w bardzo ludzki sposób i można je było polubić.

Według mnie to jedna z najlepszych serii kryminalnych i zastanawiam się, czy kiedyś jakakolwiek jej dorówna pod względem klimatu i zagadkowości. Widać, że autorka ma dużą wiedzę lub też porządnie przygotowała się przed pisaniem, bo brakuje tutaj tych samych schematów co w innych kryminałach, a każdy zły bohater ma swoje pobudki i motywacje.