Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROMANS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROMANS. Pokaż wszystkie posty

6 listopada 2024

[DRAMA] "MY SECRET ROMANCE" KANG CHEOL WOO

 - Nadal żałujesz tego, co stało się tamtej nocy?
- Dlaczego znowu o tym wspominasz?
- Ponieważ to, co powiedziałaś, mnie dręczy.
- A co z tobą? Nie żałujesz tego?
- Nie żałuję tego. Ponieważ byłem szczery ze swoimi uczuciami. Pragnę, abyś tego nie żałowała i nie pamiętała jako żenującego wspomnienia.

Cha Jin Wook i Lee Yoo Mi, My Secret Romance


Jest taka drama, do której bardzo lubię wracać, gdy jestem smutna lub zmęczona. Niby jest to zwykły romans, ale dla mnie pozytywna opowieść z wieloma zabawnymi i, po prostu, świetnymi scenami. Zawsze, gdy ją oglądam, uśmiecham się i od razu robi mi się cieplej na sercu. Mam na myśli koreańską dramę My Secret Romance, którą po raz pierwszy obejrzałam w trakcie sesji egzaminacyjnej na studiach. Chciałam oderwać się na trochę od nauki i robienia notatek, a skończyło się na tym, że w dwa dni obejrzałam wszystkie odcinki. W ostatnim czasie, gdy miałam trudny okres w życiu postanowiłam obejrzeć dramę ponownie.

My Secret Romance opowiada historię miłości między Cha Jin Wookiem pochodzącym z bogatej rodziny prowadzącej wielką firmę, a Lee Yoo Mi, która wiele w życiu przeszła, a teraz próbuje ułożyć sobie dorosłe życie. Spotykają się przypadkiem i mimo różnic statusów i charakterów zbliżają się do siebie – dosłownie, ponieważ ich pierwsze spotkanie kończy się seksem na plaży. Żadne z nich nie spodziewa się, że może to być początkiem czegoś więcej. Nie podejrzewają nawet, że kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Los jednak chce inaczej i Lee Yoo Mi zostaje zatrudniona jako dietetyczka w firmie Daebok, prowadzonej przez ojca Cha Jin Wooka.

Wielokrotnie zastanawiałam się, co ta drama ma w sobie i dlaczego tak dobrze na mnie wpływa. Wydaje mi się, że to dlatego, że jest naprawdę optymistyczna i dobrze nakręcona. Porusza dość trudny i kontrowersyjny temat – matka głównej bohaterki była gwiazdą filmów erotycznych, o czym niestety dowiadują się szkolny znajomi Lee Yoo Mi. Jak łatwo się domyślić, od tego momentu jej życie nie należało do najłatwiejszych, przepełnione było strachem i wstydem. Podłość nastolatków nie ma granic. Spowodowało to, że dziewczyna zamknęła się w sobie i zaczęła nosić ubrania zakrywające ciało. Chociaż opuściła szkolne mury, zaczęła się rozwijać i spełniać marzenia, widmo przeszłości jej nie opuszcza, więc nie wywiera najlepszego pierwszego wrażenia. Jednak mimo to okazuje się, że ma wiele wspólnego z Cha Jun Wookiem, który – mimo że początkowo wydawało mu się, że dziewczyna przynosi mu jedynie pecha – dostrzega w niej coś więcej. W serialu bardzo ładnie zostało ukazane, że nie należy oceniać ludzi jedynie po wyglądzie i jednym spotkaniu. Obydwoje mają swoje problemy i znajdują wspólny język. O ile mężczyzna jest gotowy na relację, o tyle kobieta ucieka, gdy czuje się przytłoczona. Właśnie to napędza akcję – Cha Jin Wook robi podchody, a Lee Yoo Mi udaje, że nie wie o co chodzi. Z czasem udaje im się jednak zbliżyć.

W dramie było wiele genialnych momentów. Najmilej wspominam scenę, gdy nasz biedny bohater, w eleganckim garniturze, spędza czas na placu zabaw, opiekując się bratem dziewczyny. Rozczuliło mnie to i rozbawiło zarazem. Druga scena to ta w domu dyrektora. To, jak mężczyzna się zachował… Mnie przeszły przyjemne ciarki i pomyślałam – wow, to wreszcie naprawdę uczuciowy facet! Przypomniał mi się też scena na basenie – równie dobra jak poprzednie. Cenię sobie tę dramę za to, że chociaż pojawiają się przeszkody – ojciec, który nie akceptuje ukochanej syna, kobieta, która rości sobie prawa do dyrektora – nie przytłaczają, nie wprowadzają nerwowej atmosfery, a Cha Jin Wook niemal od razu wyjaśnia sprawę i staje po stronie młodej dietetyczki.

Uwielbiam bohaterów, nie tylko głównych! Nie uwierzycie, ile tu perełek.

Cha Jin Wook swego czasu był moim ideałem mężczyzny. Wie, czego chce, potrafi to zakomunikować, a do tego jest naprawdę czuły. To taki pewny siebie mężczyzna, pełen powagi i odpowiedzialny (na początku nie bardzo, ale po pierwszym odcinku mamy przeskok czasowy i zdążył wydorośleć). Nie traktuje Lee Yoo Mi jak zabawki czy popychadła i mimo że na początku robi podchody i trochę wykorzystuje swoją pozycję, to szybko zaczyna akceptować swoje uczucia. Naprawdę dba o dziewczynę i nie pozwala jej poczuć, że jest gorsza lub czegoś jej brakuje. To właśnie przy nim może się ona poczuć bezpiecznie.

Lee Yoo Mi nie wybija się na tle pozostałych bohaterek. Jest niezbyt pewna siebie, zawstydzona zachowaniem matki, ale prowadzi samodzielne życie. Utrzymuje kontakt z przyjacielem ze szkoły, Jeong Hyeon Tae, który swoją drogą jest w niej zakochany, natomiast stara się unikać matki (która niedorosła do swej roli). Jest zdeterminowana i nie daje się łatwo pokonać dyrektorowi. Nie wytrzymuje jednak psychicznie.

Warto tutaj wspomnieć też o Joo Hye Ri i właśnie o Jeong Hyeon Tae. Joo Hye Ri to znajoma Cha Jin Wooka z młodości. Zakochała się w nim od razu i, jak to w dramach bywa, nie może pogodzić się z tym, że on jej nie kocha, a do tego łączy go relacja z inną kobietą. Próbuje uprzykrzyć życie Lee Yoo Mi, ale nie tak bardzo, jak robią to prawdziwe zołzy z dram. Zaczyna też rozumieć swoją sytuację i można powiedzieć, że na koniec staje się naprawdę porządnym człowiekiem. W podobnej sytuacji jest Jeong Hyeong Tae, który robi wszystko dla Lee Yoo Mi, ale nie potrafi wyznać jej swoich uczuć. Ona traktuje go jedynie jako przyjaciela, on nie może przestać jej kochać. Nie stara się jednak zniszczyć jej relacji z dyrektorem, o ile ten jej nie krzywdzi. Z czasem i on godzi się z tym, że nigdy nie będzie z Lee Yoo Mi i próbuje zacząć nowe życie.

A najzabawniejszą postacią w całej serii, a właściwie duetem, są Jang Eun Bi, sekretarz i wierny przyjaciel dyrektora, i Jang Woo Jin, jedna z kucharek w firmie. On – ekscentryk, zawsze ubiera najdziwniejsze garnitury i szantażuje Cha Jin Wooka (bo jako jedyny ma na niego wpływ), ona – pewna siebie kokieterka. Czują do siebie coś więcej i sceny z nimi są przeurocze.

Podsumowując: uważam, że może nie jest to seria wybitna pod względem fabuły, ale potrafi zauroczyć prostymi rzeczami – scenami, gestami, słowami. Gra aktorska – świetna, czułam łączącą bohaterów miłość. Wrócę do serii nieraz, zwłaszcza w momentach, gdy będę potrzebowała psychicznego odpoczynku, wytchnienia i pocieszenia. Uśmiechnę się wielokrotnie i pomyślę, że w moim życiu też tak może być.

7 września 2024

[DRAMA] "TAKARA-KUN TO AMAGI-KUN" YASHINO MAMORU

Wybacz, że zmusiłem cię, żebyś ze mną chodził*

Amagi, Takara-kun to Amagi-kun

Bardzo lubię japońskie kino za spokój, delikatność i brak pośpiechu, bo dzięki temu mogę skupić się na tym, co czują bohaterowie. Lubię, gdy akcja leniwie się rozkręca, aby nagle czymś zaskoczyć. Niestety, czasami twórcy nie bardzo wiedzą, o czym ma być historia i wtedy powstają takie dzieła jak Takara-kun to Amagi-kun. Jest to zdecydowanie najnudniejsza japońska (i nie tylko) drama, jaką oglądałam w swoim życiu. Przez dziesięć odcinków fabuła prawie wcale nie rusza do przodu. Wprawdzie mijają dni, jednak brakuje tutaj innych elementów ukazujących upływ czasu i rozwój relacji.

Fabułę można streścić bardzo krótko i rzeczowo – do jednej klasy chodzą dwaj chłopcy o zupełnie odmiennych charakterach. Takara Shun, który należy do grupy najpopularniejszych uczniów, i Taichi Amagi, trochę nieśmiały, ale jednocześnie bardzo lubiany i łatwo nawiązujący znajomości z innymi nastolatek. Mimo tego, że właściwie nic ich nie łączy, zostają parą i po kryjomu się spotykają. I dzieje się tak właściwie do samego końca.

Odcinki są bardzo krótkie, mają zaledwie dwadzieścia minut, więc nie oczekiwałam skomplikowanej, pełnej zwrotów akcji historii. Od samego początku nastawiałam się na lekki i słodki romans bez większych dramatów. Szczególnie mocno zasugerowałam się pozytywnymi opiniami. Jednakże okazało się, że cała seria wręcz nie ma fabuły i opiera się po prostu na rozmowach między bohaterami. W większości między Takarą a Amagim, czasami pojawiają się ich przyjaciele czy znajomi i to oni wnoszą cokolwiek do historii. Gdyby nie Tanaka, główni bohaterowie nie mieliby powodu, by szczerze ze sobą porozmawiać, a gdyby nie Katori, zapewne podjęliby kilka błędnych decyzji.

Negatywnie na mój odbiór wpłynęła też charakterystyka bohaterów. Obaj aktorzy wyglądają niesamowicie sztucznie. Chodzi zarówno o ich makijaż i fryzurę, jak i ubiór czy sposób poruszania się. Takara wygląda śmiesznie w jasnych włosach, które przypominają perukę, a do tego jest tak sztywny, że jest mi ciężko uwierzyć, że należy do najpopularniejszych uczniów w szkole. Nie chodzi o to, że powinien stać się luzakiem, ale zabrakło mu umiejętności aktorskich (tutaj niezmiennie moim faworytem jest Furakawa Yuki jako Irie Naoki z dramy Itazura na kiss). Amagi również zachowuje się nienaturalnie i widać, z jaką trudnością przyszło mu odgrywanie radosnego, a jednocześnie nieśmiałego nastolatka. O ile większość widzów bardzo go lubi, o tyle mnie na jego widok chwilami mdliło. Sprawiał, że drama była przesadnie cukierkowata.

Widać, że aktorzy byli niedoświadczeni i nie czuli się swobodnie na planie. Jak wspomniałam, zachowywali się bardzo sztucznie, a ich dialogi chwilami były niezręczne. Nie udawało im się oddawać emocji bohaterów. Pretensjonalny wygląd i słaba gra aktorska to dobry przepis na wielką klapę. Nie wyczuwałam między bohaterami żadnej chemii i do dzisiaj nie rozumiem, dlaczego tak właściwie są razem.

Podsumowując: czy można całkowicie zepsuć szkolną historię miłosną? Jak widać – owszem. Najlepszym przepisem na to jest brak akcji i dynamiki, sztuczne postacie i słabe przedstawienie rozwoju ich relacji. Parokrotnie rozważałam porzucenie tej serii, jednak nie chciałam się poddawać. Bardzo nie lubię nie kończyć seriali, więc i tej historii dałam szansę, Jedną, drugą, trzecią… Udało się, chociaż zajęło mi to znacznie więcej czasu niż powinno. Myślę, że nawet gdyby ta drama miała głupią i nierealną fabułę, oglądałoby mi się ją o niebo lepiej.

 

* O, tak właśnie myślałam podczas oglądania!

5 czerwca 2024

[DRAMA] "BETWEEN US" NEW SIWAJ SAWATMANEEKUL

Nie chcę miłości. Nie chcę się w nikim zakochiwać. Bo nie chcę nikogo stracić.

Win, Between Us

Lubię wracać do niektórych filmów i seriali. Szczególnie do tych, które wywarły na mnie duże wrażenie. Do niedawna myślałam, że Between Us nie należy do tej kategorii, ale po natknięciu się na  YouTubie na kilka filmików z udziałem Wina i Teama postanowiłam trochę powspominać i ponownie obejrzeć tę dramę. Może dotychczas nie uważałam jej za najlepszą, ale zdecydowanie ma coś w sobie, co do siebie przyciąga. Może to zasługa chemii między aktorami?

Between Us to tajska drama, która powstała na podstawie nowelki pod tytułem Hemp Rope. Głównymi bohaterami są Team, pierwszoroczny student, który na początku roku dołącza do klubu pływackiego, i Win, wiceprzewodniczący tego klubu. Ich drogi krzyżują się przypadkiem i gdyby nie pewne wydarzenie podczas wyjazdu integracyjnego, studenci nigdy by się do siebie nie zbliżyli. Od tego momentu spędzają ze sobą więcej czasu i poznają swoje słabe i mocne strony. Szybko okazuje się, że Team to uzdolniony pływak, którego dręczą nocne koszmary wynikające z tragicznych wydarzeń z przeszłości. Z tego powodu chłopak nie może wykazać się podczas ważnych wydarzeń – jest niewyspany, zmęczony i nie potrafi się skupić. Win szybko odkrywa powód, dla którego Team nie wykorzystuje całego swojego potencjału i oferuje pomoc. Daje chłopakowi bezpieczne schronienie w swoich ramionach i chociaż początkowo byli jedynie przyjaciółmi z korzyściami, ich relacja zaczyna wykraczać poza łóżko.

Gdy przeczytałam opis fabuły, to od razu skojarzył mi się on z niesamowicie żenującą książką Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno Kirsty Moseley, którą czytałam jako nastolatka. I nie ukrywam, że o Between Us na początku nie miałam dobrego zdania. Myślałam, że będzie to naiwna i irracjonalna opowieść, na co po części wskazywał opis. Nie wpływał on pozytywnie na odbiór historii. Ale gdy zaczęłam oglądać dramę, bardzo szybko przepadłam. Opis jest odrobine krzywdzący, ponieważ jak się okazuje, akcja rozgrywa się w wielu miejscach i dotyka całego życia Wina i Teama, a nie jedynie ich bliskości fizycznej. Between Us pozwala nam zagłębić się w psychikę bohaterów. Każda postać mierzy się z własnymi problemami – traumą, niepewnością, zbyt wysokimi wymaganiami, brakiem zrozumienia czy akceptacji. Jest to też seria, w której czuć napięcie między główną parą. Chociaż czasami miałam dość dramatyzmu w ich relacji, to mogę zrzucić to na karb tego, że zarówno Win jak i Team są bohaterami, którzy nie radzą sobie z emocjami i nie do końca je rozumieją. Historia trochę się z tego powodu dłuży. Niepewni Win i Team nie potrafią wyznać sobie uczuć i dużo czasu zajmuje im określenie statusu swojej relacji.

Tym, co zakrawa o absurd, jest to, że wokół głównej pary są sami geje. Nie ma ani jednej lesbijki, natomiast pojawia się jedna para hetero. Pozostali bohaterowie – którzy są dla fabuły w jakimś stopniu istotni – zostają uwikłani w gejowskie relacje (takich par jest aż trzy!). Wiem, że jest to popularny zabieg, skoro już odbiorcy przywiązali się do konkretnych bohaterów, ale tutaj to już chyba drobna przesada i zasada mimesis nie zostaje zachowana. Nie będę o pozostałych parach opowiadać, żeby nie zdradzić za wiele fabuły (chociaż myślę, że o niektórych wszyscy doskonale wiedzą).

Jestem teraz w trakcie oglądania  Until We Meet Again  (a także czytania noweli Hemp Rope) i zauważyłam, że relacja między Winem a Teamem rozwija się dość powoli i mijają dni i miesiące, zanim wszystko udaje im się poukładać. W Between Us odniosłam wrażenie, że wszystko toczy się szybko – pierwsze zbliżenie miało miejsce wkrótce po dołączeniu Teama do klubu, a kolejne kilka dni po pierwszym. Jak się teraz okazuje, nim w ogóle relacja Wina i Teama zahaczyła o erotyzm, zdążyli się już trochę poznać, porozmawiać, poprzekomarzać… W tej dramie tego zabrakło. Podczas seansu Between Us odniosłam wrażenie, że Teama i Wina połączyła wyłącznie chęć rozładowania napięcia seksualnego, chociaż prawda była zupełnie inna. Brakuje mi w tym serialu uporządkowania relacji głównej pary. Podczas oglądania Until We Meet Again mam niezły dysonans poznawczy, gdy próbuję umiejscowić fabułę w czasie i określić stopień relacji między Winem i Teamem. Żeby w pełni zrozumieć główna parę z Between Us, warto obejrzeć też Until We Meet Again (niektórzy zapewne zaczęli od tej dramy, ale jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zacznijcie od Between Us, inaczej zepsujecie sobie przyjemność oglądania!).

Podsumowując: Between Us to urocza drama z jednymi z lepszych scen zbliżeń. Emocje aż kipią z bohaterów, a napięcie seksualne wyczuwalne jest w powietrzu. Nie należy oczekiwać sensacyjnej fabuły, ale jest to z pewnością emocjonalny rollercoaster.

17 kwietnia 2024

[DRAMA] "BECAUSE OF YOU" ZERO CHOU

Od dziś mój dom to także twój dom.

Yuan Jun Cheng, Because of you

Trochę w to nie wierzyłam, ale sprawdziłam i naprawdę dotychczas nie oglądałam nic z Tajwanu. Mam jednak na liście kilka dram z tego kraju – głównie są to adaptacje mang albo serie BL. Zaczęłam od Because of you, ponieważ słyszałam wiele pozytywnych opinii o tajwańskich historiach o gejach, w tym akurat o tej dramie. Skusiło mnie to, że jest krótka – zaledwie dziesięć piętnastominutowych odcinków – a do tego fabuła zapowiadała się interesująco.

Drama opowiada o trzech braciach – Chengu, Dao i Pingu, którzy należą do bogatej rodziny Yuanów. Nie są jednak zgranym rodzeństwem. Na ich relację negatywnie wpływa fakt, że są owocami romansów ojca (każdy z nich ma inną matkę), a także to, że każdy myśli tylko o sobie i swojej części spadku. Są też w różnym wieku, mają inne zainteresowania i poglądy. Łączy ich jedynie wspólny ojciec. Przełomowym wydarzeniem w ich życiu jest moment, kiedy do głowy rodu Yuanów dzwoni Lin Xun, syn najważniejszej kobiety w życiu starszego mężczyzny, która jednak go zostawiła. Czy to możliwe, że to jego dziecko? Zleca swoim pozostałym synom znalezienie chłopaka i sprowadzenie go do posiadłości. Obiecuje, że spełni życzenie tego z braci, który odnajdzie Lin Xuana. Chłopcy nie wydają się chętni, jednak okazuje się, że najstarszy z nich zdążył już poznać Lina Xuna.

Czy tylko mnie fabuła zainteresowała? Wyobrażałam sobie, że będą tutaj jakieś drobne potyczki między braćmi, może wyścig z czasem, kto pierwszy ten lepszy, a pomiędzy wpleciony romans. W tej mini dramie pojawią się trzy pary, jednak mogę zaakceptować jedynie związek najstarszego brata, ponieważ jest on najlepiej (a właściwie to w ogóle) rozwinięty. Ten wątek pojawia się we wszystkich odcinkach, kiedy zostają zepchnięte na dalszy plan. Nie byłoby to problemem, gdyby nie to, że poznajemy wszystkich braci, oglądamy jedną scenę z ich udziałem, a potem okazuje się, że już mają chłopów! W ogóle mnie to nie przekonało i końcówkę oglądałam z wyrazem niedowierzania na twarzy. Podobno ma powstać kontynuacja, ale nie ma nawet daty premiery, także nie nastawiałabym się.

W ogóle jeśli chodzi o rozwinięcie akcji i poszczególnych wątków, to nie wyszło to reżyserowi i scenarzyście najlepiej. Na początku poznajemy Yuan Jun Chenga, który właśnie wraca z Korei. Jako najstarszy syn jest potencjalnym spadkobiercą majątku ojca, dlatego zostaje napadnięty przez ludzi swojego wujka (który czai się na przejęcie udziałów w firmie). Ratuje go Lin Xun, który myśli, że jest on turystą. Mężczyźni na początku nie przypadają sobie do gustu, jednak wkrótce najstarszy syn zaczyna żywić do swojego wybawiciela nieznane uczucia, a kiedy okazuje się, że może być on jego bratem, trochę się miota i nie potrafi zrozumieć, co czuje. Jak łatwo się domyślić, jest to miłość, jednak jak to, przecież jest hetero! Trochę zajmuje mu zaakceptowanie tego wszystkiego. Nie jest to zbyt dobrze poprowadzony wątek, bo przede wszystkim jest okropnie okrojony i spłaszczony, a Lin Xun w sumie nie ma prawa głosu – ani w kwestii uczuć, ani w kwestii dołączenia do rodziny Yuanów.

O dwóch pozostałych parach ciężko mi coś powiedzieć. O ile Cheng jest stosunkowo normalna postacią – jego relacja z drugim mężczyzną nie jest idealna, ale gdzieś tam się rozwija – o tyle pozostali bracia i ich postepowanie jest dla mnie niezrozumiałe. Rozumiem, że ich partnerami są ich przyjaciele (lub kimś równie bliskim), jednak mam wrażenie, że w ciągu minuty Dao i Ping zrozumieli, że czują coś więcej do Xianga i Ronga. Też zachowują się wobec nich nie fair. Ogólnie uważam, że po części relacje wszystkich trzech są w pewnym stopniu toksyczne.

Nie lubię chińskich czy tajwańskich produkcji ze względu na język, ale tutaj poczułam emocje bohaterów. Gra aktorska jest bardzo przekonująca, szczególnie jeśli chodzi o Lee Shina Kanga, który gra Yuana Juna Chenga. Polubiłam go i każde jego wcielenie w tej krótkiej serii. Hsu Mu Ji, czyli Lin Xun, również mógł się wykazać i mu się to udało. Obojętni mi byli pozostali bohaterowie i ciężko mi ocenić, czy wiarygodnie odegrali swoje role. Na uwagę zasługuje tez piosenka z openingu – zdecydowani wzbudza we mnie emocje.

Także podsumowując: gdyby ta drama była dłuższa, zapewne oceniłabym ją lepiej. Chociaż nie jestem pewna, bo młodsi bracia mnie irytowali, a oglądałam dla Chenga i Xuna.

13 kwietnia 2024

[DRAMA] "THE ECLIPSE" GOLF TANWARIN SUKKHAPISIT

Mówisz, że zależy ci na uczuciach innych ludzi, ale nie możesz lekceważyć własnych.

Ayan, The Eclipse

Jestem świeżo po seansie i emocje wciąż we mnie kipią. Muszę przyznać, że to pierwsza drama od długiego czasu – nie skłamię, jeśli powiem, że od zeszłego roku, która pochłonęła mnie w takim stopniu, że obejrzałam ją w dwa dni, właściwie dwa wieczory (a może dwie noce?). Nie oczekiwałam, że The Eclipse będzie niesamowicie wciągającą historią, która pochłonie mnie doszczętnie i wyrwie z zastoju dramowego. A jednak! Ta niepozorna seria o niezbyt zaskakującej fabule potrafi rozpalić serce każdego. Tutaj nie chodzi o fabułę, tu chodzi o niesamowitą grę aktorską.

Fabuła jest niepozorna. Akcja dzieje się w Suppalo, prestiżowej szkole, w której bardzo dba się o przestrzeganie zasad ustanowionych lata temu. Za utrzymanie porządku odpowiadają nauczyciele i prefekci wybrani spośród innych uczniów – głównym z nich jest Akk. Stoi przed nie lada wyzwaniem, ponieważ w szkole powstaje specjalnie ugrupowanie, którego celem jest podważenie autorytetu szkoły. W tym samym czasie zjawia się również Ayan, chłopak, który również nie zamierza podporządkowywać się regułom. Wtedy też powraca historia o klątwie, która wzmaga się, gdy nadchodzi zaćmienie słońca. Wszyscy, którzy sprzeciwiają się zasadom, muszą liczyć się z tym, że może stać się im krzywda… Akk postanawia odkryć, jaki związek ma pojawianie się nowego ucznia z przywróceniem klątwy, a tym samym zbliża się do Ayana, który po samobójczej śmierci wujka Dika, niegdysiejszego nauczyciela w tej szkole, nie może się pozbierać i zamierza odkryć tajemnice Suppalo.

Głównych aktorów, czyli Firsta i Khaotunga, znam z Moonlight Chicken. Nie wywarli na mnie dużego wrażenia, ponieważ Khoatung nie miał zbyt wielkiej roli, a First dostał rolę najbardziej wkurzającego byłego. Jednak mimo mojej początkowej niechęci wpadłam jak śliwka w kompot już po pierwszym odcinku. Ba! Po pierwszych minutach. Gra aktorska Khoatunga (wciela się w rolę Ayana) to majstersztyk. Gdybym była nastolatką, pewnie wzdychałabym na jego widok. Tak to jedynie zachwycałam się jego gestami, mimiką, intonacją. Jak on pięknie wyrażał swoje uczucia. Potrafił przekonać mnie, gdy płakał i gdy wyznawał miłość. Jeśli chodzi o Firsta (czyli Akka), to nie mam aż takich odczuć. Uważam, że dobrze odegrał swoją rolę wyniosłego, zdecydowanego prefekta, a jednak zagubionego i niepewnego nastolatka, jednak nie podbił mojego serca w takim samym stopniu jak jego partner. Może dlatego, że przypadła mu rola poważnego i przykładnego ucznia, któremu ciężko przychodzi wyrażanie prawdziwych uczuć. Niemniej jednak zasłużył na pochwałę, ponieważ równie świetnie wyrażał uczucia i odnajdywał się w roli przytłoczonego rzeczywistością chłopaka.

 

Powiem ci, co czuję, a ty powiedz, co ty czujesz. ok?

To miłe uczucie, kiedy spędzam z tobą czas. Twoja twarz jest ciepła jak filiżanka ciepłej kawy. I kocham to, że mogę spojrzeć ci w oczy. Chce cię pocałować. Mogę cię pocałować? Jeśli ci się nie spodoba, powiedz… Przestanę.

Ayan, The Eclipse

 

Akk i Ayan to niezwykle zgrany duet. Pasują do siebie wyśmienicie, czuć był tę chemię między nimi. Widz od razu zauważa, że to nie jest zwykła znajomość, a pod wieloma gestami czai się głębsze uczucie. Same spojrzenia chłopaków na siebie mówią więcej niż słowa. Ich relacja rozpoczyna od pozornej wrogości, jednak szybko można zauważyć ich zaangażowanie. Podoba mi się to, że Ayan powoli zbliża się do Akka, mówi mi wprost o swoich uczuciach i stanowi dla niego bardzo solidne wsparcie. Nie naciska w żadnym momencie. Akk z czasem zaczyna się otwierać na drugiego chłopaka.

 

Rozumiem. To musi być dla ciebie trudne. Mogę poczekać. Do ciebie będę czekać tak długo jak trzeba.

Ayan, The Eclipse

 

Jeśli chodzi o fabułę, to jest po prostu w porządku. Myślę, że właśnie dzięki niej udało się stworzyć taką a nie inną relację między bohaterami. To, co dzieje się w Suppalo, jest niepokojące – niby krąży legenda o klątwie, która staje się silniejsza, gdy zbliża się zaćmienie i to ona w teorii jest punktem wyjściowym, jednak tak naprawdę to jest drama o wolności młodzieży i o przestarzałych zasadach, które nie mają racji bytu w nowoczesnym, rozwijającym się świecie. Zdecydowanie nie chciałabym chodzić do tej szkoły i nie dziwię się, że uczniowie się buntowali.

 

Wolno ci być słabym. Przynajmniej ze mną. Powiedziałeś mi to, pamiętasz? Teraz mówię ci to samo.

Akk, The Eclipse

 

W tej serii nienawidzę dwóch osób, ale nie chcę mówić których, żeby nie zdradzać zbyt dużo. Obie postępują bardzo źle – przez jedną z nich przemawia zazdrość, przez drugą… ciężko powiedzieć, może strach? wstyd? O jednej w pewnym momencie zmieniłam zdanie (ale zwrot akcji!). Reszta bohaterów zdobyła moją sympatię. Oprócz głównej pary warto zwrócić uwagę na przyjaciół Akka – Khana i Wata. Khan podkochuje się w koledze z roku, ale boi się zrobić krok na przód, natomiast Wat to chłopak, który chciałby podążać za marzeniami, jednak rodzice podcinają mu skrzydła. Obaj stają przed trudnym wyborem – co zrobić, żeby było dobrze?

Gorąco polecam wszystkim, którzy chcieliby zobaczyć na twarzach aktorów prawdziwe emocje. Może to zasługa tego, że First i Khoatung to w rzeczywistości dobrzy przyjaciele? Powiedziałabym, że wręcz świetni. Musieli wspólnie odegrać wiele trudnych scen. Życzę im dużo sukcesów w życiu, w tym w branży filmowej. Zasługują na to, by móc się rozwijać.

Chciałabym obejrzeć więcej, ale występują oni w Our Skyy razem z bohaterami innych serii, których jeszcze nie oglądałam, więc muszę trochę poczekać. 


Masz prawo iść za głosem serca.

Ayan, The Eclipse

 

PS Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie dodać tych wszystkich cytatów.

27 marca 2024

[DRAMA] "WEDDING PLAN" NE NETI SUWANIJNDA

Proszę. Niech zjawi się w jego życiu ktoś, kto go uleczy. Ktokolwiek to nie będzie. Uszanuję jego decyzję.

matka Loma, Wedding Plan

Nie będę ukrywać, że obejrzałam Wedding Plan przede wszystkim (albo i wyłącznie) dlatego, że w tej serii pojawiają się moi ukochani bohaterowie – Prapai i Sky. Scena, w której występują, jest najlepsza, zdecydowanie! Chciałabym, żeby powstała o nich kolejna seria… Myślałam, że w tej dramie zostanie im poświęcone więcej czasu antenowego, więc zdążyłam już na wstępie się rozczarować, jednak nie zaniechałam oglądania dalej. I bardzo dobrze! Seria okazała się przyjemna, ale nie najlżejsza, ponieważ porusza kilka współczesnych problemów.

Ta historia wyróżnia się od innych tym, że główni bohaterowie poznają się… podczas organizacji ślubu jednego z nich. Sailom, młody, przystojny i bogaty biznesmen pojawia się ze swoją narzeczoną Yiwą w firmie zajmującej się organizacją ślubów. Jednym z pracowników jest Namnuea, profesjonalista, który uwielbia swoją pracę. Wydawać by się mogło, że przecież nic z tego nie wyniknie, bo jak, pan młody i jego wedding planner? Ale co w sytuacji, kiedy cały ślub jest jedynie farsą? Nuea i Lom ze względu na współpracę spędzają ze sobą coraz więcej czasu, jednak Nuea wcale nie jest z tego zadowolony – Lom go pociąga. Wedding planner zmuszony jest wytrwać i przygotować przepiękny ślub dla mężczyzny, który staje się mu niebezpiecznie bliższy.

Na początku wcale nie byłam zainteresowana fabułą. Może w małym stopniu. Chciałam jednak bardzo zobaczyć, co u moich ulubionych postaci, i z czasem wciągnęłam się w fabułę tej dramy. Historia jest ciekawa, ale mam wrażenie, że nie do końca przez odbiorców zrozumiała. Sailom i Yiwa planują ślub, chociaż wcale się nie kochają, a jak się wkrótce okazuje, nie interesuje ich płeć przeciwna. Yiwa ma dziewczynę, natomiast Lom zakochał się od pierwszego wejrzenia w Nuei i postanawia go zdobyć. Nie jest to łatwe zadanie, jednak razem z narzeczoną podejmują decyzję, żeby zorganizować ślub właśnie w firmie, w której pracuje Namnuea. Dzięki temu Sailom będzie mógł nawiązać kontakt z mężczyzną. Przeczytałam wiele komentarzy o tym, że Sailom okrutnie krzywdzi Namnueę, nie mówiąc mu prawdy. Rzeczywiście dawał mu sprzeczne sygnały. Z jednej strony informował: Biorę ślub, kocham Yiwę, a z drugiej niebezpiecznie skracał dystans między nim a Nueą. Zgadzam się, że takie zachowanie nie było w porządku, ale naprawdę jestem w stanie zrozumieć mężczyznę.

Tutaj warto wyjaśnić, że Lom wcale nie bawi się Nueą i wielokrotnie bywa w stosunku do niego szczery. Tak naprawdę problem tkwi w konserwatywnym środowisku i matkach młodej pary. Obie kobiety są po prostu toksyczne, od najmłodszych lat ich dzieci musiały ukrywać swoje prawdziwe uczucia. Zarówno Yiwa, jak i Lom nie chcą przekreślać relacji z rodziną, a że ślub może dać im odrobinę wolności – decydują się na niego. Jednak o ile Yiwa jest ze swoją prawdziwa miłością od dłuższego czasu i może jej powiedzieć wszystko, o tyle Lom nie może być pewien, czy jego tajemnica będzie bezpieczna. Zachowuje się jak dupek, to trzeba przyznać i nie dziwię się, że Nuea mimo szczerego zainteresowania ze strony mężczyzny, ucieka od niego. Bardzo współczułam Namnuei, który z całych sił starał się nie angażować w to uczucie, zachować pozory i doprowadzić do szczęśliwego zakończenia przygotowań do ślubu.

Uważam, że tematyka wbrew pozorom nie była łatwa, a sytuacja, w jakiej znaleźli się bohaterowie, nie była przyjemna dla nikogo. Tutaj każdy cierpi. Yiwa i jej ukochana, bo muszą się ukrywać, Lom, ponieważ poświęca się do przyszłej żony i jednocześnie nosi wielkie brzemię tajemnicy, a także Nuea, który stara się powstrzymać swoje uczucia. Tak naprawdę nie irytował mnie żaden bohater (może z wyjątkiem matki Yiwy) i uważam, że aktorzy super odegrali swoje role. Może nie są profesjonalistami, ale odczuwałam ich emocje. Swoją drogą bardzo polubiłam Yiwę i Marine, jej dziewczynę. Ich relacja była taka… urocza, delikatna, w pewnym sensie dojrzała. Lubiłam oglądać sceny z nimi, a "Aya" Orapan Phongmaykin (wcielająca się w Yiwę) ma taki piękny uśmiech i w ogóle radosną twarz, że cieszyłam się, gdy tylko ją widziałam. Też jeśli chodzi o jej relacje z Lomem, to jest to świetna relacja! Są wspierającymi się przyjaciółmi, starają się pomóc na tyle, na ile mogą, a czasami też zmuszą do działania. Naprawdę o siebie dbali.

Na koniec chciałabym powiedzieć, że drama porusza naprawdę ważny temat i chociaż bardzo wczuwamy się w rolę oszukiwanego Nuei, to powinniśmy też zrozumieć działania Loma i nie przekreślać go na wstępie. W jego zachowaniu widać, że nie chce ranić Nuei, ale jest bardzo rozdarty i on też potrzebuje wsparcia. W pierwszym odcinku jest taki ładny dialog:

– Ostatecznie udało im się być razem.

– Fakt, sama nie wierzę, że to się dzieje.

– To dlatego, że rodziny ich naprawdę wspierają.

 

PS "Pak" Naphat Leelahatorn, grający Nueę, ma taki… dziwny, trochę denerwujący (przynajmniej mnie) głos, że myślałam, że tylko przez to porzucę dramę. Z czasem się przyzwyczaiłam, więc gdybyście mieli podobne odczucia – nie rezygnujcie!

Aha! I najlepiej najpierw obejrzyjcie Love in the Air, aby nie zaspoilerować sobie zakończenia :).