Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DRAMA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DRAMA. Pokaż wszystkie posty

6 listopada 2024

[DRAMA] "MY SECRET ROMANCE" KANG CHEOL WOO

 - Nadal żałujesz tego, co stało się tamtej nocy?
- Dlaczego znowu o tym wspominasz?
- Ponieważ to, co powiedziałaś, mnie dręczy.
- A co z tobą? Nie żałujesz tego?
- Nie żałuję tego. Ponieważ byłem szczery ze swoimi uczuciami. Pragnę, abyś tego nie żałowała i nie pamiętała jako żenującego wspomnienia.

Cha Jin Wook i Lee Yoo Mi, My Secret Romance


Jest taka drama, do której bardzo lubię wracać, gdy jestem smutna lub zmęczona. Niby jest to zwykły romans, ale dla mnie pozytywna opowieść z wieloma zabawnymi i, po prostu, świetnymi scenami. Zawsze, gdy ją oglądam, uśmiecham się i od razu robi mi się cieplej na sercu. Mam na myśli koreańską dramę My Secret Romance, którą po raz pierwszy obejrzałam w trakcie sesji egzaminacyjnej na studiach. Chciałam oderwać się na trochę od nauki i robienia notatek, a skończyło się na tym, że w dwa dni obejrzałam wszystkie odcinki. W ostatnim czasie, gdy miałam trudny okres w życiu postanowiłam obejrzeć dramę ponownie.

My Secret Romance opowiada historię miłości między Cha Jin Wookiem pochodzącym z bogatej rodziny prowadzącej wielką firmę, a Lee Yoo Mi, która wiele w życiu przeszła, a teraz próbuje ułożyć sobie dorosłe życie. Spotykają się przypadkiem i mimo różnic statusów i charakterów zbliżają się do siebie – dosłownie, ponieważ ich pierwsze spotkanie kończy się seksem na plaży. Żadne z nich nie spodziewa się, że może to być początkiem czegoś więcej. Nie podejrzewają nawet, że kiedykolwiek się jeszcze spotkają. Los jednak chce inaczej i Lee Yoo Mi zostaje zatrudniona jako dietetyczka w firmie Daebok, prowadzonej przez ojca Cha Jin Wooka.

Wielokrotnie zastanawiałam się, co ta drama ma w sobie i dlaczego tak dobrze na mnie wpływa. Wydaje mi się, że to dlatego, że jest naprawdę optymistyczna i dobrze nakręcona. Porusza dość trudny i kontrowersyjny temat – matka głównej bohaterki była gwiazdą filmów erotycznych, o czym niestety dowiadują się szkolny znajomi Lee Yoo Mi. Jak łatwo się domyślić, od tego momentu jej życie nie należało do najłatwiejszych, przepełnione było strachem i wstydem. Podłość nastolatków nie ma granic. Spowodowało to, że dziewczyna zamknęła się w sobie i zaczęła nosić ubrania zakrywające ciało. Chociaż opuściła szkolne mury, zaczęła się rozwijać i spełniać marzenia, widmo przeszłości jej nie opuszcza, więc nie wywiera najlepszego pierwszego wrażenia. Jednak mimo to okazuje się, że ma wiele wspólnego z Cha Jun Wookiem, który – mimo że początkowo wydawało mu się, że dziewczyna przynosi mu jedynie pecha – dostrzega w niej coś więcej. W serialu bardzo ładnie zostało ukazane, że nie należy oceniać ludzi jedynie po wyglądzie i jednym spotkaniu. Obydwoje mają swoje problemy i znajdują wspólny język. O ile mężczyzna jest gotowy na relację, o tyle kobieta ucieka, gdy czuje się przytłoczona. Właśnie to napędza akcję – Cha Jin Wook robi podchody, a Lee Yoo Mi udaje, że nie wie o co chodzi. Z czasem udaje im się jednak zbliżyć.

W dramie było wiele genialnych momentów. Najmilej wspominam scenę, gdy nasz biedny bohater, w eleganckim garniturze, spędza czas na placu zabaw, opiekując się bratem dziewczyny. Rozczuliło mnie to i rozbawiło zarazem. Druga scena to ta w domu dyrektora. To, jak mężczyzna się zachował… Mnie przeszły przyjemne ciarki i pomyślałam – wow, to wreszcie naprawdę uczuciowy facet! Przypomniał mi się też scena na basenie – równie dobra jak poprzednie. Cenię sobie tę dramę za to, że chociaż pojawiają się przeszkody – ojciec, który nie akceptuje ukochanej syna, kobieta, która rości sobie prawa do dyrektora – nie przytłaczają, nie wprowadzają nerwowej atmosfery, a Cha Jin Wook niemal od razu wyjaśnia sprawę i staje po stronie młodej dietetyczki.

Uwielbiam bohaterów, nie tylko głównych! Nie uwierzycie, ile tu perełek.

Cha Jin Wook swego czasu był moim ideałem mężczyzny. Wie, czego chce, potrafi to zakomunikować, a do tego jest naprawdę czuły. To taki pewny siebie mężczyzna, pełen powagi i odpowiedzialny (na początku nie bardzo, ale po pierwszym odcinku mamy przeskok czasowy i zdążył wydorośleć). Nie traktuje Lee Yoo Mi jak zabawki czy popychadła i mimo że na początku robi podchody i trochę wykorzystuje swoją pozycję, to szybko zaczyna akceptować swoje uczucia. Naprawdę dba o dziewczynę i nie pozwala jej poczuć, że jest gorsza lub czegoś jej brakuje. To właśnie przy nim może się ona poczuć bezpiecznie.

Lee Yoo Mi nie wybija się na tle pozostałych bohaterek. Jest niezbyt pewna siebie, zawstydzona zachowaniem matki, ale prowadzi samodzielne życie. Utrzymuje kontakt z przyjacielem ze szkoły, Jeong Hyeon Tae, który swoją drogą jest w niej zakochany, natomiast stara się unikać matki (która niedorosła do swej roli). Jest zdeterminowana i nie daje się łatwo pokonać dyrektorowi. Nie wytrzymuje jednak psychicznie.

Warto tutaj wspomnieć też o Joo Hye Ri i właśnie o Jeong Hyeon Tae. Joo Hye Ri to znajoma Cha Jin Wooka z młodości. Zakochała się w nim od razu i, jak to w dramach bywa, nie może pogodzić się z tym, że on jej nie kocha, a do tego łączy go relacja z inną kobietą. Próbuje uprzykrzyć życie Lee Yoo Mi, ale nie tak bardzo, jak robią to prawdziwe zołzy z dram. Zaczyna też rozumieć swoją sytuację i można powiedzieć, że na koniec staje się naprawdę porządnym człowiekiem. W podobnej sytuacji jest Jeong Hyeong Tae, który robi wszystko dla Lee Yoo Mi, ale nie potrafi wyznać jej swoich uczuć. Ona traktuje go jedynie jako przyjaciela, on nie może przestać jej kochać. Nie stara się jednak zniszczyć jej relacji z dyrektorem, o ile ten jej nie krzywdzi. Z czasem i on godzi się z tym, że nigdy nie będzie z Lee Yoo Mi i próbuje zacząć nowe życie.

A najzabawniejszą postacią w całej serii, a właściwie duetem, są Jang Eun Bi, sekretarz i wierny przyjaciel dyrektora, i Jang Woo Jin, jedna z kucharek w firmie. On – ekscentryk, zawsze ubiera najdziwniejsze garnitury i szantażuje Cha Jin Wooka (bo jako jedyny ma na niego wpływ), ona – pewna siebie kokieterka. Czują do siebie coś więcej i sceny z nimi są przeurocze.

Podsumowując: uważam, że może nie jest to seria wybitna pod względem fabuły, ale potrafi zauroczyć prostymi rzeczami – scenami, gestami, słowami. Gra aktorska – świetna, czułam łączącą bohaterów miłość. Wrócę do serii nieraz, zwłaszcza w momentach, gdy będę potrzebowała psychicznego odpoczynku, wytchnienia i pocieszenia. Uśmiechnę się wielokrotnie i pomyślę, że w moim życiu też tak może być.

5 czerwca 2024

[DRAMA] "BETWEEN US" NEW SIWAJ SAWATMANEEKUL

Nie chcę miłości. Nie chcę się w nikim zakochiwać. Bo nie chcę nikogo stracić.

Win, Between Us

Lubię wracać do niektórych filmów i seriali. Szczególnie do tych, które wywarły na mnie duże wrażenie. Do niedawna myślałam, że Between Us nie należy do tej kategorii, ale po natknięciu się na  YouTubie na kilka filmików z udziałem Wina i Teama postanowiłam trochę powspominać i ponownie obejrzeć tę dramę. Może dotychczas nie uważałam jej za najlepszą, ale zdecydowanie ma coś w sobie, co do siebie przyciąga. Może to zasługa chemii między aktorami?

Between Us to tajska drama, która powstała na podstawie nowelki pod tytułem Hemp Rope. Głównymi bohaterami są Team, pierwszoroczny student, który na początku roku dołącza do klubu pływackiego, i Win, wiceprzewodniczący tego klubu. Ich drogi krzyżują się przypadkiem i gdyby nie pewne wydarzenie podczas wyjazdu integracyjnego, studenci nigdy by się do siebie nie zbliżyli. Od tego momentu spędzają ze sobą więcej czasu i poznają swoje słabe i mocne strony. Szybko okazuje się, że Team to uzdolniony pływak, którego dręczą nocne koszmary wynikające z tragicznych wydarzeń z przeszłości. Z tego powodu chłopak nie może wykazać się podczas ważnych wydarzeń – jest niewyspany, zmęczony i nie potrafi się skupić. Win szybko odkrywa powód, dla którego Team nie wykorzystuje całego swojego potencjału i oferuje pomoc. Daje chłopakowi bezpieczne schronienie w swoich ramionach i chociaż początkowo byli jedynie przyjaciółmi z korzyściami, ich relacja zaczyna wykraczać poza łóżko.

Gdy przeczytałam opis fabuły, to od razu skojarzył mi się on z niesamowicie żenującą książką Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno Kirsty Moseley, którą czytałam jako nastolatka. I nie ukrywam, że o Between Us na początku nie miałam dobrego zdania. Myślałam, że będzie to naiwna i irracjonalna opowieść, na co po części wskazywał opis. Nie wpływał on pozytywnie na odbiór historii. Ale gdy zaczęłam oglądać dramę, bardzo szybko przepadłam. Opis jest odrobine krzywdzący, ponieważ jak się okazuje, akcja rozgrywa się w wielu miejscach i dotyka całego życia Wina i Teama, a nie jedynie ich bliskości fizycznej. Between Us pozwala nam zagłębić się w psychikę bohaterów. Każda postać mierzy się z własnymi problemami – traumą, niepewnością, zbyt wysokimi wymaganiami, brakiem zrozumienia czy akceptacji. Jest to też seria, w której czuć napięcie między główną parą. Chociaż czasami miałam dość dramatyzmu w ich relacji, to mogę zrzucić to na karb tego, że zarówno Win jak i Team są bohaterami, którzy nie radzą sobie z emocjami i nie do końca je rozumieją. Historia trochę się z tego powodu dłuży. Niepewni Win i Team nie potrafią wyznać sobie uczuć i dużo czasu zajmuje im określenie statusu swojej relacji.

Tym, co zakrawa o absurd, jest to, że wokół głównej pary są sami geje. Nie ma ani jednej lesbijki, natomiast pojawia się jedna para hetero. Pozostali bohaterowie – którzy są dla fabuły w jakimś stopniu istotni – zostają uwikłani w gejowskie relacje (takich par jest aż trzy!). Wiem, że jest to popularny zabieg, skoro już odbiorcy przywiązali się do konkretnych bohaterów, ale tutaj to już chyba drobna przesada i zasada mimesis nie zostaje zachowana. Nie będę o pozostałych parach opowiadać, żeby nie zdradzić za wiele fabuły (chociaż myślę, że o niektórych wszyscy doskonale wiedzą).

Jestem teraz w trakcie oglądania  Until We Meet Again  (a także czytania noweli Hemp Rope) i zauważyłam, że relacja między Winem a Teamem rozwija się dość powoli i mijają dni i miesiące, zanim wszystko udaje im się poukładać. W Between Us odniosłam wrażenie, że wszystko toczy się szybko – pierwsze zbliżenie miało miejsce wkrótce po dołączeniu Teama do klubu, a kolejne kilka dni po pierwszym. Jak się teraz okazuje, nim w ogóle relacja Wina i Teama zahaczyła o erotyzm, zdążyli się już trochę poznać, porozmawiać, poprzekomarzać… W tej dramie tego zabrakło. Podczas seansu Between Us odniosłam wrażenie, że Teama i Wina połączyła wyłącznie chęć rozładowania napięcia seksualnego, chociaż prawda była zupełnie inna. Brakuje mi w tym serialu uporządkowania relacji głównej pary. Podczas oglądania Until We Meet Again mam niezły dysonans poznawczy, gdy próbuję umiejscowić fabułę w czasie i określić stopień relacji między Winem i Teamem. Żeby w pełni zrozumieć główna parę z Between Us, warto obejrzeć też Until We Meet Again (niektórzy zapewne zaczęli od tej dramy, ale jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zacznijcie od Between Us, inaczej zepsujecie sobie przyjemność oglądania!).

Podsumowując: Between Us to urocza drama z jednymi z lepszych scen zbliżeń. Emocje aż kipią z bohaterów, a napięcie seksualne wyczuwalne jest w powietrzu. Nie należy oczekiwać sensacyjnej fabuły, ale jest to z pewnością emocjonalny rollercoaster.

12 lutego 2024

[DRAMA] "A SHOULDER TO CRY ON" SONG SOO LIM

Kiedy inna osoba cię lubi, bądź pewny, że ty też ją lubisz.

Lee Da Yeol, A Shoulder to Cry On

To jedna z moich pierwszych dram BL po długiej przerwie. Obejrzałam ją, tak mi się wydaje, wkrótce po  Life: Senjou no Bokura: Directors Cut. Od razu zauważyłam dużą różnicę w kreacji bohaterów i fabuły. Przeżyłam też duże rozczarowanie zakończeniem, co sprawiło, że ciężko jest mi tę historię ocenić.

Głównymi bohaterami tej dramy są Lee Da Yeol, samotnik trenujący łucznictwo, i Jo Tae Hyun, jeden z najpopularniejszych chłopaków w szkole. Chodzą do jednej klasy, jednak nie utrzymują kontaktu i nie spędzają razem czasu, raczej się ignorują. Wszystko zmienia się w momencie, gdy oboje trafiają do gabinetu pielęgniarki i dochodzi między nimi do drobnej sprzeczki – na łóżku. Sytuacja zostaje przez innych źle zinterpretowana i chłopcy – a przede wszystkim Lee Da Yeol – muszą zmierzyć się z plotkami na ich temat. Jest to początek relacji, która dość szybko przeraża się w przyjaźń. A przynajmniej tak się na początku wydaje.

I nie wiem, co mogłabym i powinnam teraz powiedzieć. Fabuła od początku wydała mi się nieco dziwna – romantyczna scena na łóżku wydawała mi się trochę sztuczna. Było zbyt dużo dodatkowych efektów, które niby miały dodać klimatu, ale mnie się nie spodobały. Kolejne wydarzenia też nie do końca były naturalne i nie dostrzegłam tego momentu, kiedy bohaterowie przestali się tylko lubić. Nawet nie do końca rozumiałam, czemu w ogóle zostali przyjaciółmi, zwłaszcza że Jo Tae Hyun robił wszystko, aby jeszcze bardziej zdenerwować Lee Day Yeol. Początkowo widać tę niechęć z jego strony, szybko jednak zmienia się w coś innego.

Zapomniałam w ogóle wspomnieć, że jest to webtoon, który składa się z siedmiu dość krótkich, bo trzydziestominutowych odcinków. Jest to niewiele, aby dobrze zarysować historię, szczególnie wtedy, gdy ostatni z nich opowiada o wydarzeniach po przeskoku czasowym. Podzieliłabym tę dramę na trzy części – zapoznanie i niechęć, zrozumienie własnych uczuć, lata później. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, druga część wcale nie jest najdłuższa. To tylko drobny epizod w całej opowieści. Większość fabuły dotyczy poznawania się i niezrozumienia. Nie powiem, żeby to było złe – po prostu nieproporcjonalne do reszty. A same uczucia bohaterów słabo wyjaśnione.

Najgorsze w tym wszystkim było zakończenie. Najpierw bohaterowie między sobą wyjaśniają niektóre sprawy, jednak nie tak do końca, ponieważ wątek urywa się, a potem, odcinek później, reżyser raczy nam przeskokiem czasowym i nagle bohaterowie są starsi o kilka lat i znajdują się w zupełnie innych miejscach. Miałam wrażenie, ze poznaję ich od nowa i próbuję zrozumieć. A to nie wszystko! Chwilę później mamy kolejne zmiany. Mijają kolejne lata, a działania bohaterów stają się coraz mniej logiczne.

Nie jestem pewna, ale ta drama powstała chyba na podstawie internetowej mangi – być może z tego wynikają te nieścisłości. Uważam jednak, że można było trochę wydłużyć seans i lepiej przedstawić dalsze losy bohaterów. Pod koniec odniosłam też wrażenie, że takie zakończenie wynika przede wszystkim z braku umiejętności lub chęci głównej pary aktorów, którzy chcieli zagrać jak najmniej, ale wyrazić jak najwięcej. Polubiłam ich, jednak uważam, że jeśli zdecydowali się zagrać w takiej serii, powinni bardziej się wykazać. Mimo wszystko.

10 stycznia 2024

[FILM] "A ROUND TRIP TO LOVE" ZOE QIN

 Nie potrafię walczyć przeciwko temu światu.

Xiao Chen, A Round Trip to Love

O matko, takiej ilości dramatu, tragedii i toksyczności dawno nie widziałam. Na większość tego filmu składa się przemoc fizyczna i psychiczna, łzy, cierpienie i niezrozumienia. To było takie skumulowanie wszystkiego, co złe.

Bardzo sceptycznie podchodziłam do tego filmu. Obawiałam się, że historia w ogóle nie będzie miała fabuły, będzie pełna okrucieństwa i seksu. Po części tak było – zmuszanie i wykorzystywanie to nieodłączna część opowieści, a fabuła nie było specjalnie rozwinięta (jak to w filmach) – ale A Raund Trip to Love pokazuje coś więcej niż to, co widzimy na pierwszy rzut oka.

Zanim jednak przejdę do analizy, opowiem co nieco o samej historii. Jest ona podzielona na dwa oddzielne filmy – pierwszy z nich opowiada o młodości głównej pary bohaterów, a drugi o ich dorosłości, na którą decydujący wpływ miały wydarzenia z przeszłości. Chłopcy chodzą do tej samej szkoły z internatem, więc mieli wiele okazji, żeby dobrze się poznać i zakochać. Ich miłość kwitnie, jednak pewnego razu zostają nakryci i rozdzieleni – ich rodziny nie chcą, aby byli razem, a także inni uczniowie nie dają im spokoju. Jeden z nich, Lu Feng, zostaje przez ojca wysłany do Hongkongu, natomiast Xiao Chen pozostaje sam z problemami. Mimo tych problemów spotykają ponownie, po kilku latach, jako dorośli ludzie. Jeden z nich jest szefem, a drugi zwykłym pracownikiem. I miłość rozkwita na nowo.

Brzmi świetnie, prawda? Większość dram porusza problem rozstania albo dręczenia z powodu innej orientacji. Pokuszę się o stwierdzenie, że wielu oglądających lubi takie wątki, bo trochę cierpienia nie zaszkodzi, jeżeli bohaterowie będą potem szczęśliwi. Niestety, tym razem tak nie było, chociaż muszę przyznać, że Lu Feng naprawdę się starał. Tak jak umiał i mógł. Czasy, w których toczy się akcja, są zupełnie inne od dzisiejszych. Teraz, nawet jeśli rodzice, bliscy są przeciwni, można znaleźć w otoczeniu ludzi, którzy nas popierają i wspierają, są gotowi nam pomóc. Lu Feng i Xia Chen są ze swoimi emocjami, przeżyciami i cierpieniem zupełnie sami. Mogę liczyć tylko na siebie nawzajem, a i to nie jest zbyt pocieszające.

Kiedy ogląda się fragmenty, słyszy o fabule z opowieści innych czy interesuje tylko scenami seksu, z historii wyłania się obraz okrutnego Lu Fenga i pokrzywdzonego Xia Chena, ale to tylko połowiczny obraz. Obaj bohaterowie postępują niewłaściwie, jednak ich decyzje są wynikiem tego, co przeżyli, w jakim otoczeniu się wychowywali, a także miały na nie wpływ bliskie im osoby. W końcu o czym mogli samodzielnie decydować, gdy byli dziećmi? Lu Feng popełnił naprawdę haniebny czyn, nie chodzi mi o to, żeby go usprawiedliwiać, ale pokazać, że przez długo czas naprawdę się starał i był świetnym (z małymi wyjątkami) facetem dla Xia Chena. Dawał mu poczucie bezpieczeństwa i stabilności, dbał o niego, okazywał uczucia. Zrobił aż za dużo. A to, jak został potem potraktowany, było wręcz bezduszne.Xia Chen to ten typ bohatera, który ma zawsze pod górkę – matka nienawidzi jego homoseksualizmu, szantażuje go, wykorzystuje do cna, a on, spragniony bliskości i ciepła, robi wszystko, by przypodobać się matce. Kosztem siebie, swoich uczuć i szczęścia. Nie zazdroszczę żadnemu z nich.

Gdyby zrobić z tego dramę, a nie film, i pogłębić aspekt psychologiczny, byłby to całkiem dobry portret postaci, które zniszczył świat. Nie są sadystami, którym cierpienie innych sprawia przyjemność, nie satysfakcjonuje ich przelewanie krwi. Są po prostu ludźmi, którzy szukają ciepła, miłości i zrozumienia.

Czuję, że odniosłam mały sukces. To moja pierwsza od dawna drama chińska (i w ogóle pierwsza chińska drama BL), którą obejrzałam w całości. Zdecydowanie wolę serie, w których występują głównie mężczyźni, ponieważ w ich wykonaniu język chiński nie denerwuje mnie tak bardzo i jestem w stanie wyczuć emocje bohaterów.

Chociaż koniec końców wyszło słabo, uważam, że film miał potencjał. Gdyby nie nadmiar toksycznych postaci i brak osoby, która mogłaby ten bałagan posprzątać, myślę, że mogłaby wyjść fajna chińska seria. Było w niej wiele dobrych momentów – czułych gestów i miłych słów.

15 grudnia 2023

[DRAMA] "SEMANTIC ERROR" KIM SOO JUNG

Ostrzegam. Zamierzam cię pocałować za minutę. Jeżeli chcesz uciec, zrób to teraz.

Jang Jae Young, Semantic Error

Fajny cytat, prawda? Bardzo dobrze obrazuje relacje między dwoma głównymi bohaterami, Cho Sang Woo i Jang Jae Young. Ta krótka, sześcioodcinkowa drama, powstała na podstawie manhwy autorstwa Jeo Soo Ri. Trochę to widać, gdy porównuje się tę historię do innych, jednak w niczym to jej nie umniejsza. Dzięki temu historia jest jeszcze bardziej delikatna i urocza.

Ta historia niewiele ma w sobie ze słodkiego, polanego lukrem romansu. Nawet nie zaczyna się jak historia miłosna, a tym, co połączyło głównych bohaterów, jest w pewnym stopniu chęć zemsty. Jang Jae Young to student ostatniego roku informatyki, być może trochę leniwy i wygodny, ale tak naprawdę inteligentny i utalentowany, który przez zbyt perfekcyjnego i surowego Cho Sang Woo, młodszego kolegi ze studiów, nie może skończyć roku. Słusznie oskarżony o niezrobienie projektu, szuka sprawcy całego zamieszania, aby uprzykrzyć mu życie, jednak nie spodziewa się, że młody może zawrócić mu w głowie.

Fabuła tak naprawdę składa się z dwóch części.

Jedna z nich polega na wspólnym projekcie gry komputerowej. Cho Sang Woo to informatyk, który planuje stworzyć własną grę, natomiast Jang Jae Young jest artystą i podejmuje się stworzenia grafiki. Niestety współpraca nie należy do najłatwiejszych. Młodszy z nich bardzo dba o terminy, chce, żeby wszystko było idealnie, natomiast starszy jest lekkoduchem, który nie przejmuje się czasem i nie układa dokładnych planów działania. Jest jednak do tego zmuszony, a gdy zaczyna czuć coś do młodszego mężczyzny, stara się jeszcze bardziej.

Druga linia fabularna pojawia się w połowie historii – chodzi o uczucie, jakie łączy chłopaków. Wysuwa się na pierwszy plan bardzo powoli, ale w pewnym momencie jest najważniejszym elementem. Sposób, w jaki sposób aktorzy zagrali swoje role, jest fenomenalny. W dramie nie musiały pojawiać się ostre sceny, abym poczuła chemię między nimi i ich zaangażowanie, zwłaszcza ze strony Jang Jae Young, któremu o wiele łatwiej przychodzi akceptacja własnych uczuć (wydaje mi się, że dramie nie było nic wspomniane o tym, jakoby był homo albo bi) i ich wyrażanie. W ogóle jest on niezwykle wyluzowanym i otwartym człowiekiem (jejku, jak aktor naturalnie odegrał jego rolę! uwielbiam na niego patrzeć), który otacza się ludźmi, z którymi utrzymuje bliski kontakt. Potrafi się również postawić, jednak nie jest złym chłopcem. Z Cho Sang Woo jest mały problem, ponieważ

W ich relacji brakuje przemocy, przymusu i narzucania się. Jang Jae Young stara się zbliżyć do Cho Sang Woo, jednak nie robi tego w nieprzyzwoity sposób. Czeka cierpliwie, ale nie jak drapieżnik. Jest to z jednej strony spokojne, a z drugiej pełne niecierpliwości oczekiwanie. Trzeba przyznać, że chłopak musiał wytrzymać bardzo długo. Opłaciło się jednak, bo i Cho Sang Woo dorósł do pewnym decyzji, mających wpływ na ich relacje.

Niedawno dowiedziałam się, że powstanie fanowskie tłumaczenie nowelki! Niezmierni się cieszę, ponieważ myślę, że w ten sposób uda się przekazać jeszcze więcej. Może nieco obawiam się, że wszystko będzie przerysowane albo bohaterowie będą się inaczej zachowywać, ale na pewno dam tej wersji szanse. Z tego, co słyszałam, rozdziały bywają naprawdę, naprawdę długie, więc będzie co czytać.

 

PS Bardzo podobała mi się scena ich pocałunku i to, co wydarzyło się potem. Świetne to było.

21 lutego 2023

[DRAMA] "MY STRANGE HERO" PARK SEON HO, HAM JOON HO

 Ale zapamiętajcie jedną rzecz. Wszyscy jesteście kwiatami. Jesteście kwiatami niezależnie od tego, czy rozkwitniecie w górach czy na łące. Jak tawuła śliwolistna i skalnica rozłogowa. Nawet jeśli nie macie nazwy, jesteście kwiatami. Bez względu na to, kiedy rozkwitacie, jesteście kwiatami. Nieważne, czy rozkwitacie w dzień czy w nocy, jesteście kwiatami.

W ciągu życia przydarzy wam się wiele frustrujących dni. Pamiętajcie każdego dni. Jesteście kwiatami. Nawet jeśli was zdepczą, rozkwitniecie.

Jesteście dzikimi kwiatami.

Son Soo Jung, My strange hero

To kolejne drama, której nie planowałam, a którą obejrzałam trochę z przypadku. Wszystko za sprawą opisu, który niezbyt mnie zaciekawił. Wydawał się dość abstrakcyjny, bo jak prawie trzydziestolatek wraca do szkoły i udaje ucznia? Akcja jak w Ferdydurke Gombrowicza? Miałam właśnie takie przemyślenia na ten temat i czułam się niezbyt przekonana. Nie wyobrażałam sobie dorosłego w szkolnym mundurku i szkolnej ławce. 

Jednak powiedziałam sobie: spróbuję. Brakuje mi dobrych dram szkolnych. Chociaż jestem stara, do szkoły nie chodzę już od dawna, to lubię wspominać te czasy. Bynajmniej nie dlatego, że za nimi tęsknię. Po prostu wiem, jak wiele wnosi ona do naszego życia, jak bardzo na nas wpływa i jak nas kształtuje. Dzięki dobrym dramom jestem w stanie zobaczyć, jak wiele można dać młodzieży, gdy ta tego tak bardzo potrzebuje.

W przypadku My strange hero mam odrobine mieszane uczucia. Chwilami miałam wrażenie, że reżyser zbytnie przeciąga pewne sceny i wydarzenia, a niektóre elementy fabularne wydają mi się nieco wyolbrzymione, w pewnym stopniu oderwane od rzeczywistości. Nie umniejsza to jednak całej historii, której wartość jest przeogromna! To jest historia, która pokazuje rzeczywiste trudy dorastania i to, w jaki sposób rzeczywistość, a zwłaszcza dorośli, wpływają na młodych, dorastających bohaterów.

Kang Book Soo, jedna z najbardziej pozytywnych postaci w dramach, uczeń, który przez kłamstwo został wyrzucony ze szkoły i nigdy jej nie skończył, Son Soo Jung, najmądrzejsza dziewczyna w klasie, która realizuje się jako nauczycielka, i Oh Se Ho, zniszczony psychicznie przez matką, założycielkę szkoły, reprezentują różne typy osobowości i sposoby radzenia sobie z problemami. Cała trójka ukazuje, jak bardzo destrukcyjny wpływ mają zbytnie wymagania rodziców, a jak wiele daje ich miłość.

Uwielbiam Oh Se Ho (nie tylko przez moją słabość do złych postaci). Chociaż na początku trochę mnie irytował (to niezdecydowanie, jak postępować z młodą nauczycielką), jest świetnie skonstruowaną postacią. Był denerwujący, raczej ciężko go polubić, ale to naprawdę bohater z krwi i kości. Zawsze ubolewam nad tym, że złe postacie często bywają nieprzeciętne, wyjątkowe, takie, których na co dzień nie spotkamy. Z Oh Se Ho jest inaczej – to człowiek podobny do wielu na świecie. Nie on jedyny stał się egoistycznym, niezdecydowanym, a jednocześnie żądnym zemsty na wszystkim i wszystkich człowiekiem. A wszystko dlatego, że w dzieciństwie i młodości został poważnie zraniony, nikt nie nauczył go, co jest ważne w życiu. W dorosłości radzi sobie z traumą w taki sposób, jaki wydaje mu się odpowiedni, który w jakimś stopniu daje mu ulgę.

Podoba mi się ewolucja postaci – zarówno trójki głównych bohaterów, jak i kolegów z klasy Kang Book Soo. Zostało ukazane ich życie szkolne, bo to tam dzieje się większość akcji, i dorosłe. Drama udowadnia, że każdy ma szanse na dobrą przyszłość i może się zmienić. A to bardzo ważne – pokazywanie, że to, jak nas ukształtowano, nie jest naszym ostatecznym kształtem.

Cytat, który umieściłam na początku recenzji, naprawdę zapadł mi w pamięci. Kiedy usiadłam do pisania, od razu wiedziałam, że właśnie te słowa powinniście przeczytać. Tak jak uczniowie klasy Dzikich Kwiatów usłyszeli je od swojej wychowawczyni. Kryje się w nich taka głębia, że mam wrażenie, że sięgnęły one gdzieś głęboko do mojej duszy. Zwłaszcza, gdy pomyślę o swoich szkolnych latach.

16 stycznia 2023

[DRAMA] "ALCHEMIA DUSZ" PARK JOON HWA

 They are balsam seeds. If you plant these right now, the flowers will bloom in three to four months. I could make them bloom in front of your eyes right now by using a spell. But I need to be slow. I would like to wait and watch them sprout, grow, and bloom. Can you wait with me?

Park Jin, Alchemia dusz

Z dramami koreańskimi (i nie tylko), jest tak, że albo się je kocha, albo nienawidzi. Jeśli już ktoś ma za sobą pierwszą dramę – nieważne, z jakiego kraju – i będzie nią zachwycony, na pewno obejrzy kolejne. Z czasem zmieniają się gusta czy zainteresowania, więc repertuar poszerza się o kolejne gatunki, lecz bywa też tak, że trafiamy na coś, co nie do końca nas przekonuje, jednak i tak oglądamy – bo czemu nie? Powiew świeżości każdemu jest potrzebny.

Ja nie planowałam oglądać Alchemii dusz. Mówiąc szczerze – nie interesowała mnie, fabuła wydawała mi się nieodpowiednia dla mnie, ale właśnie potrzebowałam takiej odskoczni od codzienności, bo miałam wrażenie, że utonęłam w dwóch gatunkach.

Historia ta opowiada o… właściwie to kilku rzeczach, o których opisy na wielu stronach – przynajmniej polskich – nie wspominają. Należało by zacząć od tego, że tak naprawdę cała akcja rozpoczyna się w momencie, gdy Jang Uk spotyka Mu Deok, a właściwie Natsu uwięzionej w ciele słabej, niewidomej kobiety. W chwili spotkania oboje znajdują się w podobnej sytuacji – żadne z nich nie potrafi wydobyć z siebie mocy, która przekracza wyobrażenie wielu ludzi. Dopiero z czasem odkrywamy, że tak naprawdę w świecie stworzonym przez Park Yoon Hwa wielu jest potężnych czarodziejów.

Oczywiście jednak nikogo nie zdziwi, że najsilniejszą, najbardziej niesamowitą postacią jest główny bohater. W końcu data jego narodzin zobowiązuje. Twórcy nie omieszkali jednak pominąć motywu od zera do bohatera, co nieco psuło mi odbiór tej postaci. Naprawdę, z nikogo stał się najlepszym magiem ostatnich czasów. I chociaż czasami wykorzystywał sztuczki, to w wielu przypadkach po prostu w krótkim czasie osiągał coś, na co inni czekali tygodniami, miesiącami, latami. Zdecydowanie bardziej lubię motyw, w którym ta wyjątkowość przejawia się od samego początku. Jest wtedy czas, aby rozwinąć postać, pozwolić zdobyć jej chociażby doświadczenie.

Tutaj postacią, która według mnie zasługuje na uznanie, jest Naksu. I bardzo żałuję, że było jej tak mało. Już w pierwszym odcinku więźnie w ciele słabej służącej i nie może wykazać się siłą, którą posiada. A mogłaby zostać najlepszym magiem! Można się domyślić jednak domyślić, że ciało, które przejęła, nie należy do zwyczajnych. Ale tego dowiadujemy się dopiero w połowie seansu.

Tym, co mnie zachwyciło najbardziej, to magia! Świat, który tutaj poznajemy, jest niesamowity. Czary to nie są słowa, a żywioły, jednak wykorzystywane w zupełnie inny niż zwykle sposób. Mam za sobą wiele książek, filmów czy seriali fantastycznych, więc bardzo trudno mnie zadziwić. Jest to nowatorski sposób patrzenia na naturę i energię, która unosi się wokół nas. Efekty specjalnie oddziałują na odbiorców, oj oddziałują.

Zdecydowanie serial jest godny polecenia zarówno ze względu na fabułę, jak i efekty specjalne. Jest to drama stworzona z dużym rozmachem. Pojawia się wiele znaczących postaci, które mają wpływ na główną parę czy fabułę. Jest też dużo zwrotów akcji, które zaskakują oglądających. Niektóre uważam trochę za nieudane, jednak nie przekreśla to całości.

Moim największym zarzutem jest zakończenie, które mocno mi się nie podobało. Właściwie przekreślała wszystko, co dotychczas się wydarzyło. Moje niezadowolenie było tak wielkie, że od razu sięgnęłam po pierwszy odcinek drugiej serii. I wiecie co? Jestem jeszcze bardziej skonfundowana tym, co się wydarzyło! Oczywiście rozumiem, że po takim zakończeniu nic nie mogło być po staremu, ale byłam gotowa na taki szok…

Szczerze wam jednak polecam Alchemię dusz, bo to, co poczujecie przy tym seansie, zostanie z wami na zawsze. Na pewno nie będzie to czas stracony.